Otagowano: Moja kariera FM 2016
To była gigantyczna zmiana. Z hiszpańskiej wsi trafiłem do jednej z największych metropolii Europy. Z posady trenera małego klubiku z trzeciej ligi hiszpańskiej przeniosłem się na stanowisko szkoleniowca dużo bogatszej, dysponującej lepszą infrastrukturą i większym potencjałem ekipy z zaplecza ligi francuskiej. Jako trener Paris FC miałem szybko i sprawnie doprowadzić do derbów stolicy Francji w Ligue 1.
To był zacięty bój. Mało kto dawał Pena Sports FC większe szanse w konfrontacji z Mirandes, które dysponowało większym budżetem, doświadczeniem i lepszą infrastrukturą. Było po prostu lepiej predysponowane do gry na zapleczu Primera Division. Nawet ja, co trochę wstyd przyznać, nie wierzyłem, że moja jedenastka jest w stanie z tego pojedynku wyjść zwycięsko.
To już nie było to. Nie byłem naiwnym trenerem sprzed lat, który wówczas wierzył w nawet najbardziej szalone projekty. Nauczony doświadczeniem z Lillehammer FK czy Chaterauroux doskonale zdawałem sobie sprawę, że świat futbolu to nie bajka z happy-endem. Ostatnie wydarzenia w Pena Sports FC pozbawiły mnie niemal całkowicie motywacji.
Takiego obrotu sprawy się nie spodziewałem. W kilku dziennikach pojawiły się pogłoski, jakoby wraz z końcem sezonu na moje miejsce miał zostać sprowadzony obecny trener San Roque de Lepe, innego zespołu z trzeciej ligi hiszpańskiej. Być może wynikało to z faktu, że dziennikarze znudzili się już wymyślaniem kolejnych plotek na temat mojego przejścia do innej drużyny i postanowili ugryźć temat z innej strony. Albo...
Chyba tylko największy szaleniec i niepoprawny optymista mógł zakładać, że w rywalizacji z Villarreal Pena Sports ma jakieś szanse na awans. A że mój prezes ostatnio idealnie wpisywał się w ten opis, więc na potyczkę z reprezentantem Primera Division nie czekałem jakoś specjalnie.
Plan był prosty. Awansować do Primera Division, wypełnić stadion i ściągnąć reklamodawców, którzy będą płacić fortunę za rozmieszczone wokół murawy billboardy czy miejsce na koszulkach Pena Sports FC. Ja miałem go tylko zrealizować. Szybko i sprawnie. Wielu trenerów miało już nad swoją głową wiszący topór podczas pracy. W takim Palermo, w którym rządzi i dzieli prezes Zamparini, nigdy nie wiesz, kiedy zaczniesz swój ostatni...
Tradycyjnie zaplanowałem przedsezonowe sparingi z mało znanymi, półzawodowymi przeciwnikami, co by moi podopieczni mogli w miarę komfortowo popracować nad kondycją i zgraniem się. Na wyzwania i morderczą walkę o każdy metr boiska jeszcze przyjdzie czas, a kilka efektownych zwycięstw powinno odpowiednio podbić morale całego zespołu.
Jeszcze kilka tygodni temu byłem tylko przykrywką dla grupy gangsterów, którzy postanowili prać brudne pieniądze w futbolu. Teraz jestem największą nadzieją dla bandy kryminalistów na zarobienie dużej sumy pieniędzy. Fantastycznie.
Pena Sports FC zakończyło rozgrywki w górnej połowie ligowej tabeli. Kibice byli zachwyceni, piłkarze dumni, ja usatysfakcjonowany, a prezes zadowolony, choć pewnie powiewało mu, co się z klubem stanie. Zrobiłem wokół siebie potrzebne zamieszanie, osiągając jakby nie patrzeć sukces z drużyną skazywaną na pewny spadek do czwartej ligi.
To nie znakomite umiejętności są potrzebne do osiągnięcia sukcesu w futbolowym świecie, a mocna psychika. Bez niej nawet największy talent nie odnajdzie się na boisku i nie wytrzyma gigantycznej presji ze strony kibiców. Nawet w trzeciej lidze hiszpańskiej zawodnicy mogli się o tym przekonać bardzo łatwo, bo przychodzący na mecze w kilkudziesięcioosobowych grupach fani wymagali dużo i nie przebierali w słowach, gdy przychodziło do...