Pamiętnik Gran Turismo 7 #22: Valkyria i hipersamochody

GranTurismo 7 blog

W kolejnych dniach zmagań odkrywam samochód zdolny pokonać barierę 600 kilometrów na godzinę. Potrzeba prędkości rzuca mnie potem w ramiona hipersamochodów, gdzie przeżywam gorycz porażki i radość zwycięstwa. Całość okraszam rajdowymi przeprawami za kółkiem Hondy NSX, z którą pokonuję demony rywalizacji na szutrach w serii Gran Turismo. Oto kolejny odcinek mojego pamiętnika z kariery w GT7!

Dzień 136

W kolejnym wyzwaniu sieciowym na czas poprowadziłem Hyundaia Elantrę po Nurburgringu w wariancie GP i o dziwo bez większych trudności wyszarpałem solidny czas na srebro. Pewną wskazówką na przyszłość dla mnie i innych grających może być dobieranie sobie jako ducha-króliczka kogoś nie ze ścisłej czołówki, a o 1-2 sekundy wolniejszego. Taki rywal nie odstawia cię za bardzo w pierwszej połowie trasy, a tym samym dłużej możesz go na bieżąco podglądać i naśladować.

Po tym małym sukcesie chciałem jeszcze przejechać jedną rundę cyklu Hypercars Parade, ale ten pomysł przyniósł mi tylko późnowieczorne frustracje. Aston Martin tym razem nie dał rady, a wszystko przez start pana Beuavoisa za kółkiem innego brytyjskiego monstrum – Astona Martina Valkyrie. Ruszający z tyłu stawki rywal długo przebijał się w górę, ale kiedy już na drugim z trzech kółek uporał się ze wszystkimi maruderami, ruszył w pościg za mną i na nic zdało się te dziesięć sekund wypracowanej przewagi.

Czemu więc frustracja i złość? Bo naciśnięty i postawiony pod ścianą zawaliłem w kluczowym momencie jeden zakręt, odbierając sobie nawet szansę obrony. Amatorszczyzna.

Dzień 137

Zajrzałem na listę trofeów, by sprawdzić, co jeszcze w Gran Turismo 7 powinienem odkryć i czym się zainteresować. Dwa wyzwania związane z przekroczeniem progu 500 i 600 kilometrów na godzinę przykuły moją uwagę. To w grze są samochody zdolne wykręcić taką prędkość? By nie marnować czasu i kredytów na bezsensowny tuning hypersamochodów, zajrzałem do sieci. Tak dowiedziałem się o istnieniu Dodge’a Tomahawka X VGT, który kosztuje milion kredytów.

Spłukałem się niemal do zera, ale ciekawość wymagała zaspokojenia. Zainwestowałem w wóz, potem w pełni konfigurowalną skrzynię biegów i zwiększyłem ustawienia dla prędkości maksymalnej. Potem ruszyłem na odpowiedni obiekt testowy – Special Stage Route X.

Spodziewałem się efektu wgniatającego w fotel, ale to pewnie tylko w goglach VR. Spektakularnego wrażenia, o którym mógłbym pisać poematy nie było. Ot ciekawostka, dzięki której w kilka sekund wbiłem dwa trofea. Kosztowało mnie to jedyne 1 100 000 kredytów.

Rajdowe przełamania

Nie mając praktycznie żadnych pieniędzy na koncie i sił na kolejną próbę w misjach lub Super Formule, zajrzałem do zawodów World Rally Challenge Gr.B, gdzie ostatnio niewiele zabrakło do wygrania wyścigu na Eiger Nordwand za kółkiem Hondy NSX. Z dużymi obawami wybrałem zmagania na szutrze na trasie Colorado Springs, pamiętając, jak nie nigdy mi nie szło w rajdowej rywalizacji w Gran Turismo.

O dziwo mocna maszyna wystarczyła, żeby sprawnie nadrobić dystans dziesięciu sekund straty do prowadzącego i wyjść na czoło peletonu. Potem tylko bez błędów dowiozłem cenny triumf, zaliczając pierwszy wyścig w tym pucharze. Jeszcze tego samego wieczoru poszedłem za ciosem i wziąłem rewanż na Willow Springs International Raceway. Ekonomiczny tryb jazdy i pit-stop tylko na zmianę opon okazały się przepisem na pewne zwycięstwo.

Dzień 138

Dzień stojący pod znakiem progresu. Wykorzystując możliwości Hondy NSX Grupy B, zaliczyłem bez większych trudności kolejne zmagania World Rally Challenge Gr. B. Tym razem Audi Quattro i reszta nie mieli szans, by odpowiedzieć na taktykę przejechania całego dystansu bez pit-stopu na Trial Mountain Circuit. Dodatkowo przegrali też w uczciwej rywalizacji na Lake Louise.

Zaliczyłem także solidny przejazd na nielubianej Mount Panoramie w kolejnym sieciowym wyzwaniu czasowym, wykręcając spokojny czas na brąz. Na koniec wieczornej partyjki dokupiłem jeszcze VW Golfa w Brand Central. Tym samym skompletowałem dokładnie połowę ze wszystkich dostępnych na ten moment maszyn w Gran Turismo 7. To ciekawa perspektywa, by na przyszłość nieco inaczej popatrzeć na zapowiadane wirtualne garaże w kolejnych tytułach wyścigowych. Sto samochodów to mało? Tylko na papierze. Będziesz potrzebować wielu dni, jeśli nie tygodni, by wszystkie sprawdzić.

Dzień 139

Odświeżony zestaw wyzwań na ten tydzień okazał się wyjątkowo kuszący, bo objął dwa wyścigi, których jeszcze nie zaliczyłem. Mogłem więc połączyć przyjemne z pożytecznym i walcząc o sześciogwiazdkowy kupon na samochód zanotować też progres w swojej karierze w GT7.

Ukończenie nowych zawodów Vision GT, w których jednym z konkurentów jest fantazyjny Opel Corsa, okazało się proste. Odkąd mam Lambo V12, śpię spokojnie na myśl o rywalizacji samochodów przyszłości. Dużo większym wyzwaniem okazało się za to World Touring Car 800 na Autopolis International Racing Course.

W pierwszej próbie pojechałem na średnich oponach i ze strategią jednego pit-stopu. Na metę wjechałem piąty z dość dużą stratą do czołówki, co tylko potwierdziło mi, że tutaj trzeba będzie jechać dziesięć kółek bez zjazdu do boksu.

Dzień 140

Kolejne spotkanie z Gran Turismo 7 spędziłem w całości na Autopolis. Kręty tor, na którym rzadko dociska się gazu do podłogi, mocno przetestował moje umiejętności zarządzania oponami. Audi R8 LMS EVO nie zawodziło i prowadziło się jak zazwyczaj bardzo wdzięcznie. Sęk w tym, że cały dystans należało przejechać ostrożnie, zwracając uwagę na stan ogumienia.

W pierwszym podejściu na ostatnim kółku dopadłem jadącego na trzeciej pozycji Gallo. Gotowy do przypuszczenia ataku na ostatnich zakrętach nie zauważyłem, że na tylnej osi nie ma już za bardzo co trzymać się asfaltu. Mocniej dociśnięty gaz przy wyjściu spowodował więc taniec AUDI i lądowanie w trawie. Tak oto skończyłem znowu piąty.

Naniosłem drobne korekty w ustawieniach, konsultując się z inżynierem internetem, a potem ruszyłem po rewanż. Siła hamowania ustawiona bardziej na przód. Mniej gazu w długich zakrętach. Tym razem nawet na ostatnim kółku mogłem skupić się na ściganiu. Nadal nie znalazłem może sposobu na wygranie tego wyścigu, ale plan związany z podium udało się zrealizować.

Nagroda? W ruletce wylosował się wart 1 200 000 kredytów Ford GT LM Spec II Test Car. Pysznie!

Dzień 141

Dziś dokończyłem zmagania historycznych samochodów sportowych, przejeżdżając spokojny wyścig Lamborghini Countachem na Willow Springs. Wpadłem niedawno na ankietę w sieci, w której położona na pustyni trasa była najczęściej wskazywana jako najgorszy dostępny obiekt do ścigania. Sam parokrotnie ją wyklinałem, głównie po własnych wpadkach, ale tym razem nawet delektowałem się kilkoma minutami na wąskich pasmach asfaltu pośród żółtych piasków. Konieczność uważniejszej jazdy, by utrzymać w ryzach Lamborghini i nie popełnić błędów przy wymagających zakrętach stanowiła ciekawe wyzwanie.

A potem jeszcze przyszło ciekawe doświadczenie rallycrossowe, w ramach którego puściłem Hondę NSX po niewielkiej trasie mieszającej nawierzchnię szutrową i asfaltową. Spory tłok i przepychanka na pierwszych okrążeniach były odświeżające po tradycyjnych wyścigach, w których gonimy króliczka.

Dzień 142

Kolejny punkt z listy odhaczony. Do menu dodatkowego potrzebowałem dorzucić do kolekcji Bugatti Veyrona, a że już wylądował w garażu, to i postanowiłem sprawdzić go na torze. Do zaliczenia zostały mi dwa wyścigi hipersamochodów. Pierwszy na Interlagos, który wspominam bardzo dobrze, odkąd przed wieloma laty zebrałem tam pierwsze szlify w bolidzie Formuły 1 na PlayStation 2. Przy okazji dobry obiekt na test takiej maszyny. Można tu znaleźć zachęcającą do bicia rekordów prędkości długą prostą startową oraz odpowiedni do sprawdzianu skrętności odcinek w środkowej sekcji.

Veyron, zgodnie z przewidywaniami, okazał się narowistą i lubiącą stawiać opór bestią. Z zadaniem poradził sobie na piątkę, bo stawkę odsadziłem o dobre kilkanaście sekund. To z kolei dało mi powody, by myśleć o rewanżu na Astonie Martinie Valkyrii na obiekcie Circuit de la Sarthe w wariancie C.

Valkyria startuje tam koło nas z tyłu stawki, by gdzieś w połowie trzyokrążeniowego wyścigu wysforować się na czoło. Potem już leci jak na skrzydłach, bijąc rekord czasowy jednego kółka i odstawiając wszystkich konkurentów. Porażka z nią poprzednim razem tkwiła niczym zadra, więc od początku wrzuciłem wysoki bieg, by samemu zbudować odpowiednią przewagę.

Kiedy Valkyria była druga, miałem nad nią znowu jakieś dziesięć sekund przewagi. Poprzednio wyglądało to podobnie, więc całą nadzieję wiązałem z mocą Veyrona. Liczyłem, że mniej straci na długiej prostej. Na tym odcinku rzeczywiście nawet trochę powiększyłem przewagę. W zakrętach znowu zaczęła szybko topnieć. Dystans okazał się jednak wystarczający. Na metę wpadłem z 3,5-sekundową różnicą. Puchar hipersamochodów zaliczony na sto procent!

Gran Turismo 7 to kolejna odsłona jednej z najsłynniejszych gier wyścigowych, które kiedykolwiek ukazały się na konsolach i komputerach. Wydawana ekskluzywnie na PlayStation pozwala na długie tygodnie zatopić się w kolekcjonowaniu setek samochodów oraz na wyścigach po prawdziwych i fikcyjnych torach w różnych rejonach świata. Do tego uniwersum wracam po wielu latach przerwy, ale z bagażem ciepłych wspomnień zebranych w odsłonach z numerkami 1, 2 i 4. Jakie wrażenia wzbudzi we mnie GT7? O tym przeczytasz w kolejnych odcinkach pamiętnika – tylko w Gralingradzie!

Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, X-ie, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli doceniasz moje starania w takiej formie gier relacjonowania – postaw mi kawę, która pozwoli na kilka wyścigów więcej podczas wieczornej partyjki! Dziękuję z góry!  

<— Dwudziesty pierwszy odcinek pamiętnika Gran Turismo 7

Sprawdź dwudziesty trzeci odcinek pamiętnika Gran Turismo 7 —>

<—- Pierwszy odcinek pamiętnika Gran Turismo 7

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.