Otagowano: Moja kariera FM 2016
Isaac Manjon? Gburowaty i arogancki napastnik, któremu na dodatek nie chce się zbyt mocno starać. Jorge Rodriguez? Jakby miał karabin snajperski w nodze, ale z małą ilością amunicji. Christian Giles? Młody, nieograny i zadowolony z pozycji rezerwowego. Z taką trójką w ofensywie nie mogłem nic zwojować nawet w trzeciej lidze hiszpańskiej, więc nie dziwne, że moja drużyna z trudem wygrywała mecze.
Po kilku tygodniach miałem już doskonałe rozeznanie w rzeczywistości piłkarskiej trzeciej ligi hiszpańskiej. Pustawe stadiony, liczne młode talenty na boiskach i szybko rosnące długi większości rywalizujących klubów. Pena Sports całkiem udanie wystartowało, notując dwa cenne zwycięstwa i utrzymując się w gdzieś w okolicach środka tabeli. Moja pierwsza przygoda z Pucharem Hiszpanii zakończyła się błyskawicznie, co w sumie przyjąłem z ulgą.
Nie wiem jak moi pracodawcy to zrobili, ale przez minione kilka tygodni nikt mnie nie szukał i nie próbował się ze mną skontaktować. Zacząłem obawiać się o zdrowie paru znajomych, z prezesem Sakamoto z Sabadell na czele. Nieciekawa sytuacja zmusiła mnie do grania zgodnie z narzuconymi regułami gry. Pracowałem więc w Pena Sports, jakby to był początek mojej przygody w Lillehammer. Tym razem jednak...
Długo jeszcze będę się zastanawiać, dlaczego wszedłem do klubowego budynku Pena Sports FC. W tym momencie jednak, siedząc na skórzanej sofie naprzeciw szeroko uśmiechniętego łysego gościa ze złotym łańcuchem na szyi, miałem w głowie dużo więcej pytań. Ciszę przerwał dzwonek komórki, ale jedyne co zdążyłem zrobić, nim mój kierowca zabrał mi ją, rzucając nie będzie ci na razie potrzebna, to zauważyć nazwisko prezesa Sakamoto...