InFamous 2: Festival of Blood #2-ost: Wschód słońca
Jaki cel może mieć królowa wampirów, która wróciła do życia po liczącym wiele wieków śnie? Nie było to najważniejsze pytanie, które zadawał sobie Cole, ale mimowolnie przypominało o sobie co jakiś czas. Zeke miał inną perspektywę. Słusznie przypominał, że stawką najbliższych godzin nie jest tylko przyszłość McGratha, ale również całego New Marais, jeśli nawet nie świata.
Utracona miłość
Powrót do katakumb przyniósł niepokojące odpowiedzi. Cole odnalazł rozstawione pod miastem zbiorniki z białym fosforem, substancją, która pali się intensywnie, parzy dotkliwie, a do zapłonu potrzebuje ledwie kontaktu z powietrzem. Za radą Zeke’a uszkodził mechanizmy wind, które miały zabrać je na górę. Mężczyźni szybko połączyli kropki. Krwawa Mary zaplanowała osobliwą formę zemsty. Spalona przed wiekami, zamierzała zafundować podobne cierpienia wszystkim mieszkańcom miasta, które skazało ją na dotkliwy ból.
McGrath odnalazł również zapiski przybliżające historię Mary. Mówią, że dobrze jest znać swojego wroga. Nie czuł, że lekcja biograficzna jest mu szczególnie potrzebna, ale przyjął ją z uwagą. Królowa wampirów była kiedyś zwykłą kobietą. Kochająca matką i ukochaną żoną. Zmieniła to ospa. Śmiertelna choroba, która miała zabrać ją z tego świata. Miała, ale na ratunek przybył tajemniczy adorator. Wampir. Przemienił ją i ocalił. Jej życie zmieniło się tego dnia. Zostawiła za sobą rodzinę i przyszłość. Wyruszyła w podróż po świecie u boku nowego partnera, upijając się krwią setek przypadkowych ofiar.
Ktoś jednak o niej nie zapomniał. Mąż, którego zostawiła, wierzył, że jest jeszcze szansa, by ją odzyskać. Podążał jej tropem z kołkiem w rękach, licząc, że zgładzenie wampira, który ją przemienił, cofnie cały proces.
Pułapka Pierworodnego
Ten mężczyzna nazywał się Ignatius. Czekał na dogodny moment i kiedy wreszcie ten nadszedł, zaatakował. Zgładził wampira, ale nie odzyskał ukochanej. Mary pozostała wampirzycą, a dodatkowo runęła w odmęty szaleństwa. Rozpoczęła krwawą podróż przez świat, mordując i przemieniając tysiące w swoje potulne sługi. Ignatius zbiegł wtedy do New Marais, a kiedy przybyła jego śladem, uprzedził jej ruch i zaatakował pierwszy. Wygrał, przegrywając wszystko o co tak naprawdę walczył.
Cole rozumiał tragizm tej historii, ale niespecjalnie był nim przejęty. Zależało mu natomiast na tym, by jak najszybciej powtórzyć wyczyn Ignatiusa. Potrzebował Kolczastego Krzyża nawet bardziej niż krwi, do której żądza budziła się w nim z każdą minutą coraz mocniej. Niedługo po tym jak opuścił katakumby i wrócił na powierzchnię, skontaktował się z nim ponownie Zeke. Wypatrzył jednego z Pierworodnych, który krążył bez celu i prawdopodobnie miał przy sobie cenny artefakt. Śmierdziało to pułapką na kilometr.
Dla McGratha żadne ryzyko nie było w tym momencie na tyle duże, by zatrzymać go czy choćby zmusić do spokojniejszego zaplanowania dalszych kroków. Popędził na miejsce i ruszył do otwartej konfrontacji. Pierworodny nie był zbyt skłonny do bitki albo zdążył już rozpoznać możliwości Conduita. Zamiast walki wybrał więc ucieczkę, licząc, że dziesiątki pomagierów na uliczkach i dachach załatwią ścigającego go mężczyznę. Mógł też liczyć na wsparcie Mary, która znowu zaczęła naciskać na Cole’a, by opamiętał się i pogodził z darem, który otrzymał. Jego postawa coraz bardziej ją irytowała. Dała temu wyraz, ostrzegając ostatni raz przed konsekwencjami dalszych poszukiwań Kolczastego Krzyża.
Gotowy na bój
Pomimo wszystkich tych przeszkód McGrath nie zatrzymał się. Pościg przez pół dzielnicy zakończył się sukcesem. W końcu dopadł Pierworodnego i zmusił do podjęcia walki. Choć demoniczny wampir nie był w żadnym stopniu słaby i miał w zanadrzu kilka kart, jak obezwładniający ryk czy potężny atak szczękami z bliska, to wobec zmotywowanego walką o swoje przetrwanie Conduitem był ledwie kolejną niewielką przeszkodą.
Kolczasty Krzyż zespolił się z wysłużonym, ale dobrze sprawdzającym się w New Marais Ampem, jakby oba przedmioty były sobie pisane. Choć niewiele poza tym się zmieniło, McGrath poczuł się gotowym do kolejnej walki z Mary. Chciał rewanżu. Żądał go. Nie miał innego wyjścia, bo jego czas nieubłaganie się kończył. Została godzina do wschodu słońca, który miał przypieczętować los mężczyzny i sprawić, że stanie się demonem nie tylko z nazwy.
Krwawa Mary polowała na ofiary na cmentarzu, delektując się krwią mieszkańców miasta i swoim powrotem do świata żywych. Nie doceniła McGratha, który wampiryzm traktował nie w kategoriach daru, a raczej klątwy. Nie był zwykłym śmiertelnikiem. To sprawiało, że mógł stać się jednym z najpotężniejszych wampirów, jakie kiedykolwiek chodziły po powierzchni Ziemi. Wolał jednak zachować swoje człowieczeństwo. Wzgardził nowymi mocami, czując, że są ledwie dodatkiem do talentów, które pozyskał wiele miesięcy temu w Empire City.
Pogoń za wampirzycą
Cole ruszył na Mary bez specjalnego planu. Chciał po prostu dopaść ją i zatłuc Kolczastym Krzyżem na śmierć, a potem dla pewności przebić kołkiem, zgodnie z tradycją. Wampirzyca, po tym jak pierwszy raz poczuła moc artefaktu, dostrzegła popełniony błąd. Powinna była bardziej pilnować broni, która stanowiła dla niej takie zagrożenie. Teraz, kiedy było na to już za późno, musiała znaleźć sposób, by zatrzymać rozszalałego Conduita.
Próbowała uciekać, ale Cole był ciągle za nią. Nic sobie nie robił z jej sztuczek, z gierek psychologicznych i z dziesiątek popleczników, którzy próbowali zabić wroga królowej. Parł naprzód, wiedząc, że to moment, który zdecyduje o jego życiu. Jeśli zdąży i zwycięży, pozostanie człowiekiem. Jeśli nie, cóż, i jego i świat czekałby raczej niezbyt przyjemny scenariusz.
Mary symbolicznie zatrzymała się w powietrzu nad pomnikiem księdza Ignatiusa. Krzyk irytacji i wściekłości przeszył powietrze. „Jesteś wampirem! Rozkazuję ci, masz mnie posłuchać!”. Cole spokojnie przypomniał jej, że nie jest tylko wampirem. Zadziałał instynktownie. Zbliżył się na odległość kilku metrów i skumulował całą moc. Potężne wyładowanie burzy jonicznej uderzyło wampirzycę i rozbiło monument pod jej stopami. Powstała w ziemi wyrwa otworzyła niedostępny do tej pory dla oczu fragment katakumb. To tam spadło nieprzytomne ciało kobiety w czerwonej sukni.
Fortyfikacja
Zeke znowu zadziwił, bo odważnie, bez chwili zawahania, zeskoczył na dół. Przejął kontrolę nad sytuacją, jakby czuł, że w tym momencie to on musi być tym odpowiadającym za plan. Biały fosfor miał zmieść z powierzchni Ziemi New Marais, a teraz dawał dwóm przyjaciołom szansę, by zakończyć przedwcześnie inwazję wampirów. Cole dostał proste zadanie. Na minuty przed wschodem słońca musiał powstrzymać dziesiątki wampirów, które mogłyby chcieć się wydostać na wolność. Miał dać czas Zeke’owi na aktywowanie bomb.
Wszyscy wiedzieli, że czas się kończy. Krwiopijcy nacierali falami, pragnąc zgładzić blokujące im drogę McGratha. Witał ich Kolczastym Krzyżem, który bił mocno i skutecznie. Heros wspierał się przy tym pociskami energetycznymi, eliminując ile tylko dało się celów, nim znajdą się w odległości walki na krótkim dystansie. Znajdował się w dobrym miejscu, by ufortyfikować się i utrzymać pozycję. Za swoimi plecami miał grób oświetlany czterema źródłami światła, które pozwalały uzupełniać potrzebną moc.
Mary dała chwilę swoim wampirom, ale kiedy te zawiodły sama ruszyła do walki. Posłała też w bój swoje elitarne jednostki. Harpie i uzbrojeni w noże i miecze wojownicy starali się flankować, atakować od tyłu, organizować zasadzki. Kilkukrotnie Cole czuł, że dzieli go może jedno uderzenie od utraty przytomności. Ale nie zatrzymywał się. Nawet będąc na krawędzi po prostu nacierał, bijąc wszystkie demony, które znalazły się w zasięgu mocno ściskanej w jego rękach broni.
Bitwa w katakumbach
Mary pojawiała się co jakiś czas, jakby zmieniała zdanie i chciała wreszcie się skonfrontować. Kiedy jednak otrzymywała kolejny cios Kolczastym Krzyżem, przypominała sobie ten ból i znowu uciekała. W pewnym momencie Zeke dał wieloletniemu towarzyszowi sygnał do ucieczki. Detonator był przygotowany, pozostał ostatni akord planu.
Byli blisko schodów na górę. Kilkadziesiąt metrów od wolności. Spóźnili się jednak. Zabrakło im może kilku sekund. Słońce zdążyło wzejść i oświetliło mocnym, porannym światłem stopnie prowadzące do krypty. Cole poczuł, jak promienie parzą jego skórę i zaczynają gotować wnętrzności. Słyszał głos Zeke’a i podążał za nim, choć każdy krok bolał coraz bardziej.
– Hahaha, czujesz to? Jesteś już mój, jesteś wampirem! – syczała Mary.
– Dawaj, Cole, jeszcze trochę! – motywował go przyjaciel.
Ostatni krok
Jakimś sposobem dotarł na powierzchnię. Ledwo stał na nogach. Usłyszał charakterystyczny syk wampirzycy. Krwawa Mary wychyliła się z jamy i wyciągnęła po niego rękę. Zeke odwrócił się, spojrzał jej pewnie w twarz i nacisnął przycisk detonatora. Eksplozja pochłonęła ciało królowej i w mgnieniu oka oswobodziła Cole’a z klątwy.
Odzyskał człowieczeństwo i wolność. Słońce przestało być wrogiem, którego musiał się bać. Najprawdziwszy od lat Festiwal Krwi zakończył się. Tylko on i Zeke będą wiedzieć, jak bardzo tym razem rzeczywiście krwawe było to święto w New Marais.
KONIEC
—
InFamous: Festival of Blood to samodzielny dodatek do InFamous 2, który pozwala wrócić do New Marais i poznać niekanoniczną opowieść o walce Cole’a McGratha z wampirami. O wszystkim, co przygotowali autorzy, napisałem w tej krótkiej, dwuodcinkowej serii, kolejnej z cyklu InFamous. Dzięki za wspólne eskapady i liczne bitwy z krwiopijcami. Do przeczytania przy okazji kolejnych opowiadań w Gralingradzie!
<— Pierwszy odcinek opowieści z InFamous 2: Festival of Blood







