Wywiad z Księciem: Duke Nukem 3D Megaton Edition

Wywiad Duke Nukem

W dzisiejszym odcinku naszego programu gościmy w Gralingradzie wyjątkowego gościa. Człowieka, który w branży znany jest od prawie trzydziestu lat i który w pojedynkę, wielokrotnie ratował świat z rąk obleśnych kosmitów. Towarzyszki i Towarzysze, oto jedyny w swoim rodzaju Duke Nukem!

Brucevsky: Witaj Duke.

Duke Nukem: Siemanko!

B: Zacznę od razu z grubej rury. Jakie to uczucie, gdy wracasz na Ziemię po wymagającej misji i zastajesz ją niszczoną i grabioną przez najeźdźców z kosmosu?

DN: Wkurwiające. Marzysz o zimnym drinku na plaży w towarzystwie pięknych lasek, a dostajesz takie gówno. Ufoludy wybrały sobie kiepski moment na inwazję. Naprawdę nie byłem w nastroju na zabawę. Od razu zabrałem się więc do roboty.

B: Trup ścielił się gęsto, co raportowali później ocalali, którym przyszło sprzątać ulice, restauracje, wypożyczalnie wideo czy kina.

DN: Co mogę powiedzieć, sami się o to prosili. W sensie kosmici. Żebym to ja chociaż pierwszy raz chwytał za klamkę i ruszał w akcję, ale ja robię to od dobrych paru lat! Kurwa, idiota by zrozumiał, że do Duke’a się nie fika, bo się wtedy prędko znika. Oni jednak uparcie wracają, licząc na sukces. A potem wielkie zdziwienie, bo okazuje się, że żaden Enforcer, zamieniony w świnię glina czy Octabrain nie są w stanie nic zrobić. I jeszcze sami przynoszą mi te wyszukane pukawki, jak zamrażacz czy zmniejszać, żeby mógł się nimi pobawić.

B: Rozumiem, że podczas swoich misji nie natknąłeś się więc na specjalny opór?

DN: Ehhh, oni stawiają na ilość, więc co trafię na jakiś nowy obszar, to jest tam ich od kilkudziesięciu do nawet dobrze ponad setki. Kombinują z zasadzkami, wyskakują czasami za plecami i chowają się za ścianami. Jedyne, co im z tego wychodzi, to może kilka trafień. Ale to ciało jest odporne na takie ukąszenia.

B: Czyli żadnych problemów. Słyszę jednak w twoim głosie irytację. Domyślam się, że czasami zaleźli ci za skórę?

DN: Wkurwiali mnie. Zwłaszcza te posrane Sentry Drony. Poruszają się szybko, przypominają małe gówno w metalowej skorupie i jeszcze wybuchają ci prosto w ryj. Odporne dziadostwo, więc nieraz zdarzyło się, że musiałem wziąć na klatę takiego skubańca. Heh, do dzisiaj pamiętam, jak na Księżycu był ten sporej wielkości krater i musiałem oganiać się przed kilkoma tymi zasrańcami. Z RPG ich nie trafisz, więc siekałem z karabinu i strzelby.

B: Wspomniałeś o Księżycu – jak kolejna wyprawa w kosmos?

Duke Nukem 3D Lunar

DN: Zdecydowanie lepiej mi na Ziemi, gdzie są drineczki i dupeczki. Kosmici jednak zabrali laleczki, więc musiałem ich odwiedzić. Tam w ogóle jakaś dziwna akcja – niby stacja kosmiczna należąca do ziemskich sił ochrony planety, a ani jednego wojaka nie spotkałem. Jak tak ma wyglądać ta cała ochrona, to czuję, że będę miał jeszcze pełne ręce roboty.

B: Czyli w gruncie rzeczy to była misja ratunkowa, bo wyruszyłeś po uprowadzone kobiety?

DN: A gdzie tam. Nie było kogo ratować. Co chwila napotykałem nagie piękności, ale nie byłem w stanie ich ratować. Mogłem tylko spełnić ich ostatnią prośbę i ukrócić cierpienia. Ależ wtedy mnie skoczyło ciśnienie – robiłem miazgę z Octabrainów, które z reguły kręciły się przy pojmanych.

B: Udało Ci się w końcu dotrzeć do liderów inwazji?

DN: Jasne. Battlelord i Overlord w końcu wystawili dupę z koszarów, jak już liczba trupów po ich stronie zaczęła przekraczać tysiąc. Wielkie bydlaki z gnatami wielkości całego twojego ciała. Kilka strzałów i zamieniałeś się w mielonkę lub ser szwajcarski. Ale na takie okazje zachowywałem zawsze Devastatora. Ten robi sieczkę z każdego, niezależnie jak duży i okuty w zbroję jest.

B: Zaprowadziłeś porządek na księżycu i wróciłeś na Ziemię, ale spokoju nie zastałeś…

DN: No nie, jak był bajzel przed wylotem, tak był i po moim powrocie. Najgorsze, że te cholerne gnidy z kosmosu atakowały naprawdę dobre miejscówki. Świetny bar z sushi przerobiły na jakiś swój obrzydliwy biwak, a w innym miejscu naruszyli jakieś zbiorniki wodne, więc całkiem przyjemny teren poszedł pod wodę. Jeszcze musiałem się napływać, a do tego w pewnym momencie zabrakło mi butli z tlenem, więc trzeba było kombinować. A ja nie lubię kombinować.

B: Co innego, gdy chodzi o narzędzia mordu, bo z tymi to lubisz poszaleć.

DN: Dla mnie wystarczyłaby stara dobra śrutówka, karabinek i rakietnica, ale jak już ufole przywiozły zamrażacz czy inny zmniejszać, to przygarnąłem te zabawki. I miałem trochę frajdy z mordowania, bo nie ma nic przyjemniejszego niż rozdeptanie takiego Enforcera czy sprzedanie kopa na ryj zamienionego w sopel Octobraina. Uroczo rozpada się na kawałki.

B: Na koniec tradycyjne pytanie o najbliższe plany – gdzie wyjedzie wymęczony Duke?

DN: Najpierw planuję się trochę powygrzewać na słoneczku i złapać opaleniznę, bo te muskuły kiepsko wyglądają, gdy są zbyt blade. A potem przyjdzie pewnie zima, więc może wyskoczę poleżeć przy kominku w otoczeniu dam.

B: Trzymam kciuki za powodzenie i tych misji. Dzięki za rozmowę.

DN: Dzięki i narka!

Lubisz czytać o grach? Zostań w Gralingradzie, by nie przegapić innych ciekawych materiałów! Możesz też obserwować bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube lub wspomóc stronę na Patronite. Dzięki!

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Typowypolaknr1 pisze:

    Dobre, wywiad na najwyższym poziomie. Czekam na następne 🙂
    Przy okazji zapraszam na stronę na której można wygrać PS4 oraz wiele innych nagród.
    https://www.bananki.pl/event/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.