Anthem #10: Beztroska gwardzistka Dax
Yarrow wiele mówił o roli freelancerów i odpowiedzialnej misji, na którą się zdecydowali, wybierając tę ścieżkę. Bohater doskonale to rozumiał, choć w ostatnich dniach nie mógł oprzeć się wrażeniu, że jego zleceniodawcy z Fortu Tarsis za wszelką cenę próbują wpakować go w coraz większe tarapaty.
Gwardzistka Dax
Haluk i Faye skontaktowali go z gwardzistką Dax, która rzekomo mogła pomóc w pozyskaniu pewnego rzadkiego metalu potrzebnego do wykucia tarczy dla javelina. Na miejsce spotkania wyznaczono lokalny pub. Freelancer podszedł do kobiety, która pasowała do przekazanego rysopisu i spokojnie sączyła drinka. Powitała go zdziwionym wyrazem twarzy, do którego zdążył się już przyzwyczaić. Wiele osób, słysząc o ocalałym z Serca Furii, popuszcza wodze fantazji. Potem przychodzi on i zawsze tak samo brutalnie sprowadza ich na ziemię.
To była dziwna rozmowa, która powinna była zapalić lampkę ostrzegawczą. Dax w ciągu kilkuminutowej konwersacji zdążyła obezwładnić złodzieja, odrzucić zaloty notabla i opowiedzieć pilotowi o tajemniczej „szmaragdowej otchłani”. Miejscu dziwnie połączonym z Sercem Furii, gdzie w ostatnich latach zaginęło bez śladu wiele osób. W tym także jej będąca podobnież najlepszą kartografką ciotka.
– Przykro mi to słyszeć, ale nie zajmuję się szukaniem ludzi.
– To było dziesięć lat temu. Zapewne nie żyje – odparła Dax.
– Nie szukam też zaginionych zwłok – skwitował bohater.
Dwa ursiksy
Dax zignorowała tę odpowiedź. Tak oto zaczęła się współpraca, która dla Freelancera oznaczała sporo nowych wyzwań i niewiele mniej zszarganych nerwów. Już pierwszy etap poszukiwań tajemniczej otchłani wciągającej ludzi zmusił go do przeszukiwania obozów banitów, a na sam koniec wepchnął jeszcze w łapy dwóch ursiksów w niezbyt przestronnej jaskini.
Gwardzistce dopisywał humor. Choć obiecywała obecność, znalazła wygodną wymówkę, by towarzyszyć Freelancerowi zdalnie, zza biurka w siedzibie gwardii. Kiedy zmordowany powalił w końcu drugą z agresywnych bestii, nie omieszkała podzielić się na szybko skonstruowanym żartem – grą słowną z nazwą ursix.
Mniej powodów do śmiechu miała za to później, kiedy okazało się, że pozyskane dane nie wystarczą do namierzenia poszukiwanego obszaru. Niezbędny był pamiętnik jej zaginionej ciotki, który został… skradziony. Tak w każdym razie brzmiała oficjalna wersja Dax, która złorzeczyła na lidera banitów Talona. Mężczyzna wszedł w posiadanie cennego przedmiotu w niejasnych okolicznościach, o których gwardzistka nie chciała rozmawiać. Były to, jej zdaniem, nieistotne detale.
Kolejne przeciwności
Freelancer przygotował się na kolejną misję, której celem było odzyskanie spisanych wspomnień kartografki. Ubrany w zbroję wyruszył we wskazany punkt, by po chwili przekonać się, że Dax znowu wyprowadziła go w pole. Miała mu towarzyszyć, ale utknęła na patrolu, z którego nie dała rady się wykręcić. Pilot tymczasem wpakował się w sam środek bitwy pomiędzy banitami i szramami, będąc trzecim do krwawego tanga.
Kiedy ostatni wróg wydał z siebie finalne tchnienie, Dax niespodziewanie okazała się przechodzić z patrolem nieopodal. Spotkali się w Dolinie Honoru, gdzie gwardzistka wreszcie dała coś od siebie, podpowiadając sposób na odczytanie danych zaszyfrowanych w dobrze znany kartografom sposób. Potrzebowali jedynie drugiego fragmentu mapy, by nałożyć je na siebie i uzyskać właściwe położenie. Nagle okazało się, że Dax nie musi jednak brać udziału w patrolu i może mu towarzyszyć.
Kiedy dotarli do transportera przemytników, ten leżał już poważnie uszkodzony na mokradłach. To tytan sprawnie uziemił kroczący pojazd, a teraz błyskawicznie obrał sobie za cel przybyłego na miejsce Freelancera. Kolejne trudne starcie, wymagające dużej uważności i testujące możliwości javelina. Kiedy wściekły tytan wreszcie eksplodował pod gradem pocisków, bohater odetchnął, życząc sobie i wszystkim, by poszukiwana mapa była rzeczywiście w luku transportowym. Przekonanie Dax, że tak będzie niespecjalnie go pocieszało.
Banita Talon
Pomimo sceptycyzmu bohatera, odnaleźli dokument. Nawet Faye była zaskoczona, ale przy wsparciu gwardzistki zdołali ustalić dokładne miejsce pobytu Talona. Wyruszyli do wskazanej lokalizacji. Niespecjalnie spiesząca się do tej pory do różnych akcji Dax nagle wyrwała naprzód i ignorując ryzyko, zaatakowała obóz przemytników. Bohater mógł tylko głośno wypuścić powietrze z płuc, wsłuchując się w dźwięki strzałów i eksplozji, którym towarzyszył odrobinę przerażający śmiech towarzyszki.
Pilotów czekała niełatwa przeprawa, bo Talon stworzył dobrze broniony obóz, wyposażony w wieżyczki strzelnicze. W powietrzu było się dla nich łatwym celem, dlatego Freelancer musiał ostrożnie poruszać się pomiędzy osłonami, a wzbijać się w przestworza tylko z myślą o ataku pełną mocą.
W końcu ostatnie działko eksplodowało, a w obozie zapadła cisza symbolizująca zwycięstwo przybyszów. Weszli do środka, gdzie jeden z pomagierów Talona zagroził spaleniem dziennika ciotki Dax.
– Czy Talon pozwolił Ci go spalić? – zapytał pilot, starając się zyskać czas na obmyślenie planu.
– Nie. Może. Zamknij się! – odparł poddenerwowany mężczyzna imieniem Rance.
– Po co w ogóle Talonowi ten dziennik?
W tej samej chwili do pomieszczenia wszedł przywódca bandy w pancerzu elementalisty. Był pewny siebie i otwarcie wyjawił, że dziennik to mapa skarbów. Wszyscy zaginieni w Szmaragdowej Otchłani przewozili cenne przedmioty oraz artefakty i on zamierza je zdobyć. Przy okazji zdradził, że był wcześniej zatrudniony przez Dax. Freelancer kolejny raz dotkliwie przekonał się, że jego współpracowniczka lubi zachowywać dla siebie dość istotne szczegóły.
Wybuchowe zamieszanie
– Talon był kiedyś gwardzistą – powiedziała na swoje usprawiedliwienie Dax.
– A teraz stoczył się do tego poziomu – skwitował bohater.
– A Ty zginiesz pierwszy – rzucił w odpowiedzi podirytowany przestępca.
I kiedy już miał nacisnąć spust, Dax kopnęła w jego stronę kanister z benzyną. Pociski zaprószyły ogień. W zamieszaniu dziennik zmieniał kilkukrotnie właściciela aż w końcu doszło do wybuchu, który wszystkich ogłuszył. Pobudka nie należała do najprzyjemniejszych. Freelancer poczuł dłoń na swoim kroku, która należała do Rance’a. Moment później spostrzegł wokół siebie gwardzistów. Wśród nich był też dowódca Vule. Właśnie wpadli w tarapaty, a na domiar złego utracili na jego rzecz dopiero co zdobyty z trudem dziennik.
Dax była przetrzymywana w areszcie domowym, z którego już planowała ucieczkę. Freelancerowi przypadło wyzwanie podjęcia rozmów z kapitanem gwardzistów. Rozmów, które zaczęły się od krótkiego i stanowczego „nie”. Komunikat wyprzedził nawet pierwsze pytanie, które przygotował sobie wcześniej pilot.
Większe tarapaty
Potrafił wybrnąć z takich sytuacji. Natura obdarzyła go talentem negocjacyjnym i zdolnością przedstawiania faktów w taki sposób, by łatwo przekonać drugą stronę do swoich racji. Vule przez chwilę się opierał, ale później znaleźli porozumienie w dyskusji o niesubordynacji Dax i jej planowanym wyjeździe do Ancjum. Uspokojony kapitan zgodził się oddać dziennik Freelancerowi, przestrzegając go jednak, że może w ten sposób wpakować się tylko w większe tarapaty.
I doświadczony gwardzista nie pomylił się. Analiza dziennika wskazała na konieczność aktywacji kilku reliktów w ustalonej kolejności, co należało zrobić w dwóch różnych miejscach. Dax i Freelancer musieli się rozdzielić i w skupieniu wykonywać polecenia pilnującej porządku Faye. Pech chciał, że to bohaterowi przypadły akurat w udziale miejsca, w których kręciło się mnóstwo szukających nowych łupów szram.
– Faye, czy specjalnie dajesz mi trudniejsze relikty? – zapytał, przeładowując kolejny magazynek.
– Byłeś akurat bliżej – odparła ze spokojem cyfrantka, a Dax tylko zachichotała.
Gwardzistka miała tak dużo spokoju podczas swojej części zadania, że zaczynała sobie nucić pod nosem, co niespecjalnie pomagało zajętemu walką o przeżycie pilotowi. W końcu nie wytrzymał i krzyknął, by ją wywołać, a potem zaproponował udział w grze „w ciszę”. Dax niespecjalnie pojęła aluzję, bo ledwie chwilę później zaczęła dopytywać, czy może jest już gotowy do aktywacji kolejnych reliktów.
Plan Talona
Kiedy we dwójkę aktywowali wskazane przez Faye relikty, cyfrantka zdołała namierzyć nowe, silne źródło energii. Kolejny cel na ich mapie. Udali się w ukryte pod ziemią ruiny Twórców. Byli coraz bliżej rozwiązania zagadki Szmaragdowej Otchłani, kiedy pojawił się nowy problem. Przebiegły Talon wszystko zaplanował. Dobrze odczytał intencje Dax i zaczekał aż wykona za niego dużą część pracy. Spodziewał się też komplikacji ze strony Freelancera, dlatego wyposażył swojego javelina w system osłon, które nie przepuszczały żadnych pocisków.
– Musisz wykorzystać ich broń przeciw nim. Dopóki ma osłony, nic nie zrobisz – podpowiedziała Faye.
Bohater szybko dostrzegł ładunki wybuchowe zabrane do ruin przez pomagierów Talona. Odpowiednio rozstawione mogły spowodować eksplozje potrzebną do uszkodzenia generatorów osłon wrogiego pilota. Trzeba było je tylko umieścić w bliskiej odległości, w czym atakujący z każdej strony bandyci nie zamierzali w najmniejszym stopniu pomagać. Na korzyść Freelancera grała za to zuchwałość Talona, który nie angażował się specjalnie w polowanie na wspólnika Dax. Ostrzeliwał go tylko sporadycznie z dystansu, nie czyniąc większej szkody.
Wysyp potworów
Szybko tego pożałował. Pilot rozstawił ładunki i zdetonował je, pozbawiając Talona bariery. Jego reakcja była spóźniona. Kiedy warunki walki się wyrównały, bardziej doświadczony w placu boju weteran z Serca Furii szybko okazał się górą. Jeden problem zastąpił od razu kolejny. Wcześniejszy wybuch destabilizował strukturę ruin, w których zaczęła narastać energia.
Faye z trudem utrzymywała trop źródła, którego szukali. Okazało się, że eksplozja aktywowała też mechanizm zabezpieczający, który wymagał teraz wyłączenia. Freelancer musiał zmierzyć się z łamigłówką z dyskami. Tymczasem w ruinach zaczęły pojawiać się kolejne stworzenia gotowe rozszarpać pilota bez ostrzeżenia. Skorpiony i żywiołaki zaledwie inicjowały cały pochód monstrów szukających kolejnej ofiary.
– Nie, nie, nie, nie! – w pewnej chwili bohater usłyszał w słuchawce pełne niepokoju krzyki Dax.
– Dax, proszę. Jeśli nie umierasz… próbuję się skoncentrować – odparł pilot, próbując utrzymać nerwy na wodzy.
– Wybacz, przeklęte wiwerny! Stój spokojnie, żebym mogła cię trafić! Tak! Udało się, mam je, Freelancerze!
– Gratulacje – pozbawione entuzjazmu słowa pochwały z trudem wydostały się z ust walczącego mężczyzny.
Ocaleni z nicości
Pozbawiony wsparcia, podołał wyzwaniu i w niesprzyjających okolicznościach zdołał przygotować mechanizm. Pozostało go aktywować. Dax dała zielone światło, mówiąc, że za moment dotrze na miejsce. Dyski zaczęły się poruszać, a przed oczami dwójki pojawiła się zasłona w kolorze zachodzącego słońca. Za moment ze światła wyszły pierwsze osoby. Wśród nich ciotka Dax, uznawana za zaginioną od tak wielu lat. Uwięzieni przez długi czas podróżnicy, handlarze, badacze i poszukiwacze przygód odzyskiwali wolność. Mogli teraz wrócić do bliskich, sprawiając im prawdopodobnie największą niespodziankę w ich życiu.
Z pozoru prosty kontrakt, mający za zadanie zaspokoić ciekawość pewnej gwardzistki, przerodził się w misję o niebagatelnym znaczeniu dla dziesiątek mieszkańców Fortu Tarsis. Jednocześnie przybliżył pilota i jego wspólników do stworzenia Tarczy Świtu. A wszystko to zakończył toast i mówiące wiele słowo „dziękuję”.
—
Anthem to trzecioosobowa gra akcji i jednocześnie gra-usługa, która powstawała w ogromnych bólach w studiu BioWare. Zapowiadane wyłączenie serwerów na początku 2026 roku zachęciło mnie, by rzucić okiem na projekt nazywany przez wielu „porażką”. Jak się prezentuje z perspektywy osoby, która głównie ogrywa tytuły dla pojedynczego gracza? Co ma do zaoferowania w warstwie gameplayowej i fabularnej? O tym wszystkim opowiem w swoich relacjach z Anthem. Tylko w Gralingradzie!
<— Poprzedni odcinek historii freelancera z gry Anthem








