Headhunter #4: Cyberkowboj

Headhunter PS2 Blog

Ramirez wyszedł Wade’owi na powitanie. Nonszalanckim krokiem podszedł do szklanych, kuloodopornych drzwi. Znaleźli się od siebie w odległości nie więcej niż dwóch metrów. Ze śmiechem w głosie obwieścił zamknięcie banku na dobre, a jego zachowanie i ton sugerowały, że czuje się pewnym zwycięzcą nieuniknionej konfrontacji.

Prowokator

Jack mógł cierpieć na amnezję. Mógł nie pamiętać żadnego z wcześniejszych, wykonanych z powodzeniem zleceń. Ale nie zapomniał, jak rozmawiać z typami spod ciemnej gwiazdy. Zwykły funkcjonariusz w takim momencie z pewnością nie prowokowałby swojego wroga. Doświadczony najemnik delektował się taką szansą.

– Kiedy byłem mały, miałem swoje zwierzaki. Były jednak zbyt słabe. Za łatwo umierały – Ramirez z niezrozumiałych Jackowi względów postanowił podzielić się odrobiną swojej mrocznej przeszłości.

– Jasne, miałeś kiedyś szczeniaczka i zmarł, a ty zostałeś sadystycznym seryjnym mordercą. Normalka, zdarza się każdemu.

– Możesz się śmiać, ale te dziecinki są jak ich tatko – mają kwas zamiast jadu i stal zamiast serca. Nie umierają więc tak łatwo! Moi przyjaciele nazywają mnie „Cyberkowbojem”!

– Reszta nazywa cię po prostu dupkiem.

– Doskonałe! Teraz będę mógł cieszyć się oglądaniem, jak umierasz.

Kontrola nad pająkami

Ramirez nie zamierzał rezygnować z przewagi sytuacyjnej. Schowany za nieprzenikalną osłoną, której kule Wade’a nie mogły naruszyć, posłał w bój swoje robotyczne pająki. Plujące kwasem i wybuchające po kontakcie z celem. Sytuacja nie wyglądała zbyt różowo dla niegdyś czołowego funkcjonariusza ACN. W sporym pomieszczeniu było kilka biurek, pod którymi małe metalowe insekty mogły się kryć i przenikać niezauważone. Do tego ścianki z dykty, mające zapewniać pracownikom odrobinę prywatności. Wszystko to tworzyło mnóstwo zasłon i kryjówek, które utrudniały życie wyłącznie poruszającemu się pomiędzy nimi człowiekowi. Dla małych robotów były jedynie drobnym utrudnieniem, wymagającym niewielkiej korekty kursu. Wysłannik Syndykatu wypuszczał w bój po trzy, chcąc mieć pewność, że wykonają zadanie.

W pierwszej chwili Jack postanowił ściągnąć je w pobliże drzwi, a potem wykonać dobrze wymierzony unik, kiedy będą próbowały na niego skoczyć. W teorii dobry plan okazał się nieskuteczny. Nie dość, że trudny do wyegzekwowania i narażający go na obrażenia, to jeszcze eksplozje nie wpływały w zauważalny sposób na drzwi do skarbca.

Czujne oko pozwoliło Wade’owi odkryć, że pająki eksplodują dopiero po dwóch celnych trafieniach. Pierwszy pocisk z ładunkiem energetycznym za to resetował je na kilka sekund. Wyswobadzał z rąk Ramireza i jego naręcznego komputera sterującego. Jack podbiegł do jednego z tak zatrzymanych robotów i aktywował go dotknięciem dłoni. Przejął kontrolę i pokierował w stronę szklanej bariery. Wybuch spowodował niewielkie, ale zauważalne pęknięcie. Teraz wystarczyło już tylko powtórzyć cały proces kilka razy.

Jack Wade vs Spiders Boss Fight

Serum na twardziela

Za ósmym razem szyba rozleciała się w drobny mak. Huk tłuczonego szkła i dźwięk eksplozji poprzedziły odgłos uderzającego o ścianę masywnego ciała Ramireza. Pokonany nie tracił jednak rezonu.

– Kasa już płynie, dupo-łowco. A wiesz, kto tylko ma dostępy do pokoju z centralką komputerową? Kto wie, jak wyłączyć lasery? I zgadnij, kto nie zamierza pisnąć pary z gęby.

– Może namówię cię do zmiany zdania? – odparł spokojnie Wade.

– Hah, spróbuj, ale miej na uwadze, że pierwsze pieniądze zarabiałem jako tester nowych metod tortu w rządowym laboratorium.

Mając takie doświadczenia Ramirez rzeczywiście mógł wydawać się spokojnym. Przeżył, widział i doświadczył już wszystko, czym mógłby próbować złamać go najemnik. Wybranie go przez Syndykat do tej misji nie było przypadkiem. Cyberkowboj nie wiedział tylko jednego. Wade miał przy sobie serum prawdy, które zdobył podczas wizyty w siedzibie gangu Greywolfa. Najprostszy i najskuteczniejszy sposób na wyciągnięcie od kogoś potrzebnych informacji.

Realna groźba

Tego nikt w Syndykacie nie przewidział. A to niedopatrzenie okazało się niezwykle kosztowne, bo podpięta przez Wade’a do komputera Angela w mgnieniu oka nie tylko zablokowała transfer pieniędzy z banku, co jeszcze wyczyściła konta organizacji przestępczej. Ramirez pod wpływem serum zrobił się tak rozgadany, że dodatkowo podzielił się z najemnikiem kilkoma ciekawymi szczegółami dotyczącymi dalszych planów Syndykatu. Nim podane środki doprowadziły do utraty przytomności, napomknął między innymi o „wielkim wybuchu”, do którego miało dojść w Pentagonie. Skąd o tym wiedział? Z dokumentów, które widział w pokoju tajnych narad w siedzibie gangu kierowanego przez Greywolfa.

Headhunter Motorbike

Jack zostawił nieprzytomnego cyberkowboja i wsiadł na motocykl, by popędzić do najbliższej placówki LEILA. Mógł już awansować na kolejny poziom, a tym samym uzyskać dostęp do kolejnych, wyżej sklasyfikowanych informacji. Wśród nich liczył na wzmianki o projekcie Feniks, o którym opowiadał Ramirez.

Kilkadziesiąt minut i cztery symulacje w wirtualnej rzeczywistości później Wade miał już nową licencję. Odebrał z szafki szybkostrzelny karabinek, doskonałe uzupełnienie arsenału każdego łowcy głów, a potem zabrał się za lekturę dokumentacji. Znalazł odpowiedzi, których szukał. Wcale go nie uspokoiły. Okazało się, że współpracujący z rządem ekspert od rozczepienia jądrowego znalazł się na celowniku Syndykatu, co poskutowało tajemniczym zaginięciem jego córki dwa miesiące temu. Wizja bomby atomowej zdetonowanej przez terrorystów w istotnym ośrodku administracji państwowej nagle nabrała dużo bardziej realnych kształtów.

Patrole ACN

Jack musiał ponownie zawitać do siedziby gangu, który wcześniej tak skutecznie wyeliminował z kryminalnej mapy. Przemierzając ulice miasta na motocyklu, planował szybkie pozyskanie niezbędnych informacji. Poprzednio, skupiony na Greywolfie, pominął położony z boku sali konferencyjnej niewielki pokój. Nie przypuszczał, że w tej zapyziałej norze mogą być przechowywane tak ważne dokumenty Syndykatu. Zresztą nic nie wskazywało, by wataha odgrywała jakąś istotniejszą rolę w szeregach organizacji.

Po dotarciu na miejsce okazało się, że ACN nadal okupuje budynek. Funkcjonariusze przemierzali korytarze, czekając nie wiadomo na co. Jakby przeczuwali, że w środku jest coś cennego, po co jakaś szycha z listy celów może chcieć wrócić. Było zadziwiające, że mając pod nosem tak kluczowe informacje, błądzili bez celu po zrujnowanym budynku. Ich obecność była upierdliwym utrudnieniem dla Wade’a. Komplikowała mu życie i spowalniała czas uzyskania odpowiedzi, które mogą mieć niebagatelny wpływ na przyszłość.

Jack Wade vs ACN Headhunter

Najemnik miał doskonałą okazję, by sprawdzić w praktyce łamacz kodów, poręczny gadżet udostępniany najemnikom o odpowiednim poziomie. To był plus. Z minusów musiał znów odłożyć broń do kabury i zaprzyjaźnić się z pistoletem paraliżującym wroga na ledwie kilkadziesiąt sekund. Narzędziem równie mało wygodnym, bo wymagającym naładowania przed każdym strzałem, co bezużytecznym. Dawało za mało czasu, by cokolwiek sensownego zrobić, nim trafiony odzyska rezon. Jackowi spieszyło się, to prawda, ale nie aż tak, by byli mu na rękę wkurzeni i zaalarmowani atakiem funkcjonariusze wstający z ziemi praktycznie zaraz za jego plecami.

Scorpion bez żądła

Mógł przekradać się za plecami patrolujących teren mężczyzn. Powinien, ale coś podpowiadało mu, że nie ma już czasu na przesadną ostrożność. Choć nosił przy sobie niewiele pocisków do Scorpiona Neurostunnera, którego nazwa była prawdopodobnie jedynym wartym odnotowania atutem, to nie oszczędzał ich. Widział cel, unieruchamiał go. Potem ruszał pędem dalej, co by jak najszybciej dotrzeć do sali konferencyjnej watahy.

Wiedział, że kiedy wstanie pierwszy funkcjonariusz, inni też dowiedzą się o nieproszonym gościu. Otwarta konfrontacja nie wchodziła w grę, bo nie mógł pozbawić życia członka ACN. Nie mógł też dać się złapać, bo nikt nie zamierzał wysłuchiwać jego wersji zdarzeń.

Sprawy szybko się skomplikowały, kiedy okazało się, że wejście do kluczowego pomieszczenia blokuje zaawansowany system zabezpieczeń. Nic, z czym nie poradziłby sobie łamach kodów, ale tylko pod warunkiem, że zablokowany mechanizm ma zasilanie. Wade musiał więc znów bawić się w kotka i myszkę w obskurnych korytarzach budynku, by przywrócić potrzebną energię. Po tym wszystkim, co najgorsze, nie czekała na niego żadna nagroda.

Wyścig z czasem

Syndykatowi bardzo nie spodobała się utrata funduszy operacyjnych. Angela nieświadomie podpaliła zapalnik bomby termojądrowej, bo taką zagroził wysadzić w centrum Los Angeles Don Fulci, jeśli Amerykanie nie oddadzą całej kwoty z odsetkami poprzez szczodre dotacje na stronie internetowej „safe-or-sorry.com”. Szczęśliwie w budynku watahy kierowanej do niedawna przez Greywolfa nadal znajdowały się informacje dla ekipy mającej ewentualnie rozbroić ładunki, jeśli żądania zostałyby spełnione.

Jack miał mało czasu i pełne ręce roboty. Liczba aktywnych punktów przytłaczała, a czas uciekał nieubłaganie. Najemnik musiał odnaleźć wskazane na mapie miejsce, zaparkować tam swój motocykl i zejść do kanałów. Czekali tam na niego ludzie Syndykatu oraz wymagający precyzji i uważności system zabezpieczający zapalnik. Wystarczyła drobna pomyłka przy wpisywaniu właściwego ciągu znaków na każdym z trzech poziomów, by trzeba było zaczynać wszystko od początku.

W takich chwilach konieczność weryfikacji tożsamości na przejazdach pomiędzy różnymi sekcjami miasta irytuje. Świadomość, że musisz grzecznie siedzieć na zdolnym do rozwijania ogromnych prędkości motocyklu i czekać na uniesienie się szlabanu, kiedy stawką jest życie milionów, a czas nieubłaganie ucieka, doprowadza do szewskiej pasji. Dla Wade’a nie to było jednak największym utrudnieniem. Misję ocalenia miasta i jego mieszkańców poważnie komplikowały projekty kanałów, które w niektórych przypadkach przypominały labirynt utworzony w umyśle szaleńca.

Trzy sekundy do śmierci

Na jednej z takich plątanin korytarzy pobłądził na dłużej i nim dopadł do walizki, zegar zbliżał się już do ostatniej minuty. W ruchy wkradła się nerwowość. Pięćdziesiąt sekund i błąd przy drugim z kodów. Trzydzieści sekund i kolejna pomyłka przy trzecim z kodów. Start od początku. Jack wziął głęboki wdech i skupił wszystkie siły, które jeszcze mu zostały. Miał ostatnią szansę. Jeśli teraz pomyli się przy wpisywaniu kombinacji, nie zdąży już zrobić następnego podejścia.

Wklepał wskazane przyciski i deaktywował detonator. Zegar zatrzymał się z budzącą grozę cyfrą trzy na wyświetlaczu. Zostały mu sekundy, ale zdążył. Wstał z kolan i otarł pot z czoła. Na zegarku pojawił się symbol połączenia przychodzącego. Hawke szukał informacji, bo wokół osoby byłego podwładnego zrobił się spory tumult.

– Właśnie rozbroiłem ostatnią bombę. Demokracja może spać spokojnie. Miasto jest bezpieczne, a ja potrzebuję drinka – wyjaśnił z charakterystycznym dla siebie humorem Wade.

– X-Must w takim razie na mój koszt. Teraz znowu jesteś bohaterem, a ja zorientuję się, co można zrobić w sprawie tych ciążących na tobie zarzutów, dotyczących rzekomego ataku na funkcjonariuszy ACN w centrum handlowym. Do tego czasu lepiej się nie wychylaj.

Jack nie zdążył odpowiedzieć. Potężny cios wymierzony przez Hanka Redwooda znokautował go i pozbawił przytomności.

Headhunter to opracowana przez Amuze na początku XXI wieku gra akcji, w której mieszają się wątki sensacyjne i science-fiction. Produkcja zadebiutowała na Dreamcaście, by po roku trafić również na PlayStation 2. Co oferuje i czy po dwóch dekadach nadal potrafi wciągnąć gracza w historię Jacka Wade’a oraz dystopijnego świata przyszłości? Zapraszam na relację w formie opowiadania!

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!

<— Poprzedni odcinek historii Jacka Wade’a z gry Headhunter

Następny odcinek opowieści o losach Jacka Wade’a —>

<— Pierwszy odcinek opowieści z gry Headhunter

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.