Abyss Odyssey #1: Sny czarnoksiężnika

Abyss Odyssey_blog

Zasnąłem. Kojący sen wreszcie nadszedł, by wyrwać mnie z okrutnego i niegościnnego świata. Miejsca, za którym nie będę tęsknić i gdzie nie chcę już nigdy wracać.

Granice snu

Jestem czarnoksiężnikiem. Człowiekiem, który sprzeciwił się ograniczeniom ludzkiej natury i sięgnął po wiedzę tajemną. Kiedy inni, rzekomo oświeceni łaską wiedzy, ograniczali się do ślepych wierzeń i naiwnej symboliki, ja zawarłem pakt z samym diabłem. Sięgnąłem po moc, która wielu napawałaby trwogą.

I wszystko to zdało się na nic. Nie zapobiegło nieuniknionemu. Nie uchroniło mnie to przed gniewem tych, którzy nie rozumieją. Konsekwencje zdobycia mocy niedostępnej zwykłym śmiertelnikom musiały na mnie spaść, choć robiłem wszystko, by do tego nie dopuścić. Kiedy jedno złe zaklęcie sprawiło, że utraciłem ukochaną Katrien, moją kotwicę i źródło wiary w życie w społeczności, odrzuciłem codzienność i napawającą mnie obrzydzeniem rzeczywistość. Wybrałem sen, gdzie nawet koszmary stawały się w takiej chwili przyjemnym ukojeniem.

Sen stał się moim domem. Labiryntem niemającym końca, utkanym z fragmentów wspomnień i cieni przyszłości, które jeszcze nie nadeszły. Złożonym z przebytych doświadczeń, ale też zdobytej przez całe te lata wiedzy. Im dłużej śniłem, tym mniej mój sen należał do mnie. Moje koszmary zaczęły przenikać granice. Najpierw subtelnie, a potem coraz śmielej – jakbym to nie ja śnił świat, lecz świat śnił mnie. Moje wizje, dręczące mnie monstra, wypełzły na świat zewnętrzny, manifestując moją niechęć. Wyrażając otwarcie ukrywaną przeze mnie w środku złość. To duszone przez lata pragnienie zemsty wobec tego wszystkiego, co mnie otaczało, nim zamknąłem oczy.

Abyss Odyssey Katrien

Inspiracje czarnoksiężnika

Jakimś sposobem dowiedziano się o mnie i o moim śnie. Szeptano, że czarnoksiężnik śni rzeczywistość. Ostrzegano, że jeśli się nie obudzi, cały rejon Chile zostanie wchłonięty przez jego makabryczne, nieznające umiaru wizje. Nie były one moimi autorskimi projektami i cudami wyobraźni nakarmionej księgami autorstwa mistrzów czarnej magii. Te potwory stworzył już wcześniej świat. Ja tylko dałem im nowe życie. Energię i kierunek. Wyznaczyłem cel, choć nie do końca może świadomie.

Swój pierwszy koszmar wyśniłem jako siedemnastolatek. Wtedy nie byłem nawet bliski mienienia się czarnoksiężnikiem. Rodzice dbali o to, bym nie wkroczył na tę ścieżkę. Nieświadomi faktu, że ich starania skazane są na porażkę. Moja fascynacja, głęboko zakorzeniona w sercu i duszy, nie była możliwa do wygaszenia. Nawet ograniczając mi wszelkimi sposobami horyzonty i szanse pozyskania cennej wiedzy, pozostawili furtki, przez które znajdowałem drogi ucieczki. Jak choćby wtedy, kiedy w naukach o europejskiej kulturze dowiedziałem się o wirtuozie skrzypiec Paganinim. Włoskim mistrzu, którego talent tak dalece przyćmiewał wszystko, co było do tej pory znane, że przypisano mu nadludzkie zdolności wynikające z paktu zawartego z diabłem. Dla wielu smakowita legenda, dla mnie stała się źródłem nowych inspiracji dotyczących mocy magicznych.

Voladora

Nie musiałem wierzyć, że magia istnieje. Wiedziałem to od najmłodszych lat. Miałem w rodzinie krewniaków, którzy mogli pochwalić się zdolnością czarowania i naginania zasad zdrowego rozsądku. Jak ciotka, która była voladorą. Kobietą-ptakiem, posłańcem śmierci, jak mawiali zwyczajni śmiertelnicy. Symbolem wolności, a jednocześnie wyrzeczeń i cierpień, które niemal zawsze się z nią wiążą. Voladora, by móc stać się skrzydlatym stworzeniem, musiała najpierw zwymiotować swoje wnętrzności do specjalnego naczynia. Jej ciało wysychało, wyrastały jej pióra i dziób. Mogła wyruszać w noc, by lecieć w kierunku, który nie istnieje na mapach. Przez sny dzieci. Przez oddech chorego. Przez źrenice zmarłych. Karmić się wszystkim tym, co przez ludzi jest odrzucone. A potem wracać po swoje wnętrzności, by połknąć je i odzyskać postać człowieka.

Abyss Odyssey Voladora

Ciotka robiła tak wielokrotnie aż pewnego poranka, wracając z kolejnej podróży, znalazła swoje wnętrzności do połowy pożarte przez wygłodniałe psy. Mogła odmienić się tylko w połowie. Stała się wywołującym przerażeniem monstrum. Skrzyżowaniem ptaka i człowieka. Czymś, co ludzie bez chwili zawahania strąciliby głęboko w otchłań piekielną.

Śmiałkowie

Wizja ta nie przeraziła mnie i nie zniechęciła, by poszukiwać swoich szans. Czarnoksięstwo było mi pisane. Wszystkie związane z tym radości i cierpienia. Na powierzchni nawiedzanej przez potwory z moich snów, narodziły się nowe legendy. O czarnoksiężniku, który śpi głęboko pod ziemią i którego należy obudzić, by ocalić świat. I wtedy pojawili się oni. Śmiałkowie, których cel był prosty. Przerwać mój sen. Obudzić mnie, choćby miało to oznaczać spalenie mojego ciała czy wydobycie duszy przez gardło. Nie wiedzieli lub nie chcieli pomyśleć, że przebudzenie jest dla mnie wielokrotnie gorsze niż wieczny sen.

Abyss Odyssey Katrien Dungeon

Pierwsza pojawiła się Katrien. Moja miłość wróciła do świata żywych jako jeden z wielu moich snów i jeden z niewielu niebędących koszmarem. Stanęła u boku strażaków i żołnierzy próbujących zapobiec upadkowi cywilizacji. Nieśmiertelna, wciąż powracająca i nierezygnująca z prób dotarcia do mnie. Szybka, zwinna, zabójcza. Znakomita w fechtunku. Z jakiegoś względu nie obawiałem się jej. Być może to serce podświadomie łagodziło ból z ewentualnego wybudzenia z tych rąk. Dużo bardziej bałem się śmiałka, który pojawił się niewiele później. Mnich-duch, zakapturzona manifestacja wszystkich dusz bohaterów, którzy zeszli do wykreowanych w moich snach podziemi. Nosząca wiele imion i nie mająca żadnego imienia. Pozbawiona uczuć, ale napędzana chęcią zemsty. Uzbrojona w miecz obosieczny. Może mniej szybka od Katrien, ale za to dużo bardziej bezlitosna. Silna i groźna. Zdeterminowana, by zakończyć moje sny…

Abyss Odyssey to gra akcji stworzona przez słynące z artystycznych projektów i odważnych pomysłów chilijskie studio ACE Team. To produkcja będąca z pozoru rogalikiem, ale wplatająca w znane schematy elementy platformówki i bijatyki, a przy tym całość podlewająca oryginalną stylistyką i mitologią Chile. Jakie koszmary ożywił swoimi snami czarnoksiężnik i co można napotkać podczas podróży do piekieł? Zapraszam na wspólną wyprawę w serii opowiadań na bazie Abyss Odyssey!

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która napędzi nowe dziwne i szalone zakupy growe! Dzięki z góry!

Następny odcinek opowieści czarnoksiężnika z Abyss Odyssey –>

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.