Headhunter #5: Sprzymierzeńcy

Headhunter PS2 Blog

Czołowy najemnik, który schwytał i zamknął tak wielu przestępców, teraz sam był uznany za kryminalistę. Zesłany do podwodnego zakładu karnego zwanego Aquadome, miał wziąć udział w grze o życie, w której stawką są jego organy. Jeśli przegra, stanie się dobrowolnym dawcą. Niespodziewane zwycięstwo w Con-Bot zapewniłoby mu za to trzydziestodniowy bilet na wolność.

Monstrualny przeciwnik

Los bywa przewrotny i w tej kluczowej walce jego kompanem został Greywolf. Dwóch doświadczonych wojowników miało teraz zmierzyć się z wyzwaniem, na którym poległo przed nimi dziesiątki osadzonych. Oto na podwodnej arenie, w szklanej kopule będącej współczesnym odpowiednikiem antycznego Koloseum, musieli stawić czoła naszprycowanemu dziwnymi środkami mięśniakowi. Ubrany w pomarańczowy kombinezon, z licznymi rurkami wpiętymi w okolice karku i rąk, przypominał postać żywcem wyciągniętą z komiksów. Wade szybko uzyskał odpowiedź na nurtujące go pytanie, czemu nie odebrano mu broni i pozwolono wejść z nią na arenę. Jeśli chwilę wcześniej czuł się dzięki niej trochę pewniej, tak to uczucie szybko uleciało. Na jego przeciwniku kule nie robiły większego wrażenia.

Musiał błyskawicznie rozeznać się w sytuacji. Greywolf podjął próbę walki na pięści, ale został znokautowany dwoma ciosami przypominającymi uderzenia młota. Był sam, a przewyższający go siłą przeciwnik właśnie zmierzał w jego stronę spokojnym i pewnym krokiem. Arena była sporych rozmiarów i miała kilka przeszkód, za którymi mógł na chwilę ukryć się przed wzrokiem ogarniętego żądzą mordu, nafaszerowanego środkami uśmierzającymi ból oponenta. Oddał kilka kontrolnych strzałów, ale nie wywołały większego efektu. W pewnej chwili, kiedy starał się utrzymać odpowiedni dystans, przebiegł przez pola oznaczone niebieskim okręgiem. Wtedy za jego plecami uderzyły wyładowania elektryczne, niczym błyskawice z burzowej chmury.

Sprawdzona taktyka

Był to mały dodatek od organizatorów, którzy chcieli jeszcze podkręcić widowiskowość. Potraktował to jak rzucone przez los koło ratunkowe. Wykorzystał przewagę szybkości, by wprowadzić wroga w taką pułapką i potraktować go prądem. Krzyk cierpienia po każdym wyładowaniu uderzającym w ciało potwierdzał skuteczność planu. Drobną komplikacją okazali się wbiegający na arenę pomagierzy wojownika z Acquadome, ale z nimi był w stanie uporać się za pomocą ściskanej w dłoni spluwy.

Choć taktyka była łatwa do odszyfrowania, wysłany mu naprzeciw mężczyzna ślepo ponawiał ten sam atak i narażał się na tę samą bolesną kontrę. Po którymś z rzędu energetycznym ciosie z góry, osunął się na kolana, a potem z impetem grzmotnął o metalową posadzkę. Jack Wade został niespodziewanym triumfatorem Aquadome Con-Bat!

Ucieczka na powierzchnię

Chwilę po tym, jak spiker z entuzjazmem ogłosił jego wygraną, leniwie pracujące do tej pory wentylatory obudziły się. Zamiast jednak tłoczyć powietrze na arenę, zaczęły je szybko wypompowywać. Jack poczuł, że zaczyna brakować mu tchu. Wzrok zaszedł mgłą, a kolana ugięły się pod ciężarem ciała. Dostrzegł tylko dwie sylwetki, które zaczęły zbliżać się w jego kierunku. Trzymały w rękach broń. A więc nie miał prawa sięgnąć po drugą szansę. I wtedy dostrzegł, jak ktoś dopada do strażników i nokautuje ich sprawnymi ciosami. Greywolf miał się dobrze i założył Wade’owi maseczkę, dzięki której mógł zaczerpnąć tchu.

– Teraz jesteśmy kwita. Mama mówiła, by nie być niczyim dłużnikiem – rzucił w stronę najemnika.

– Cieszę się, że tak dobrze cię wychowała. Jak się stąd wydostaniemy?

– Tędy, nie mamy wiele czasu.

Niedługo później kapsuła ratunkowa z dwoma pasażerami na pokładzie wypłynęła na powierzchnię gdzieś na oceanie, wiele kilometrów od brzegu kontynentu. Los znów zachichotał, bo akurat wtedy tuż obok przepływała jednostka, którą tak bardzo chciał wcześniej zobaczyć Jack. Królowa Serc należąca do Fulciego. Wielki kontenerowiec z ładunkiem, który wymagał zbadania. Kapsuła ruszyła w stronę statku. Bez planu i przygotowania dwaj mężczyźni okazali się łatwym łupem dla załogi, która szybko ich obezwładniła i zamknęła.

Naturalny talent

Angela Stern zdążyła właśnie pożegnać nieproszonego gościa w osobie Alana Sharpe’a, kiedy zadzwonił Wade. Nim transmisja została zerwana, zdążył tylko powiedzieć o Królowej Serc, która zbliżała się do portu i swoim planie wejścia na pokład. Chciał, by jakoś mu pomogła, ale nie zdążył przekazać pełni informacji. Kobieta podskórnie czuła, że musi ruszyć na miejsce, bo najemnik może jej bardzo potrzebować.

Choć nie ukończyła żadnych kursów LEILA i nie miała większego doświadczenia z bronią, zdążyła już nauczyć się strzelać. Wykorzystała naturalny talent, by przedostać się przez teren doków. Krążący pomiędzy magazynami i składowiskami kontenerów uzbrojeni strażnicy dawali się łatwo zaskoczyć. Noc była jej sprzymierzeńcem. Nie korzystała z ciemności, by się w niej ukrywać. Robiła za to użytek z obniżonej czujności znudzonych swoją pracą stróżów, których zdążała nafaszerować ołowiem, nim ci odpowiedzieli ogniem. W końcu znalazła się blisko statku, w którym akurat trwał przeładunek. Ukryła się w jednym z kontenerów i zaczekała aż dźwig przeniesie ją bezpiecznie na pokład. Pozostało jej tylko cierpliwie poczekać na dobry moment.

Gotowa do walki

Statek równie szybko, co zacumował, wypłynął z portu. Komuś najwyraźniej bardzo się spieszyło, by uniknąć zwracania uwagi na przywieziony i wywożony ładunek. Podsłuchując wcześniej rozmowy strażników, Stern dowiedziała się o schwytaniu Wade’a, ale też o wymianie, w ramach której Biotech i ACN płacili za organy bronią. Nie brzmiało to, jak coś, czym powinna zajmować się organizacja stojąca na straży prawa.

Angela opuściła kontener i zeskoczyła na pokład. Miała niewiele czasu, by przeszukać statek, na którym pełno było wrogich intruzom marynarzy. Na szczęście Jack zdążył aktywować lokalizator, który teraz podpowiadał jej kierunek. O obecności kobiety na pokładzie poinformowały załogantów pierwsze wystrzelone pociski. Stern nie zamierzała patyczkować się z oprychami pracującymi dla Fulciego. Może dla niektórych była to tylko praca i sposób na zarobienie pieniędzy. Dla niej każdy był współodpowiedzialny za wszystkie przestępstwa popełnionego przez Fulciego. W tym to najcięższe z jej perspektywy. Zabójstwo jej ojca.

Headhunter to opracowana przez Amuze na początku XXI wieku gra akcji, w której mieszają się wątki sensacyjne i science-fiction. Produkcja zadebiutowała na Dreamcaście, by po roku trafić również na PlayStation 2. Co oferuje i czy po dwóch dekadach nadal potrafi wciągnąć gracza w historię Jacka Wade’a oraz dystopijnego świata przyszłości? Zapraszam na relację w formie opowiadania!

Podoba Ci się moja twórczość i ten blog? Nie przegap innych materiałów z Gralingradu, w których podróżuję przez produkcje stare i nowe. Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Jeśli doceniasz moją twórczość, postaw mi kawę, która pomoże mi ustać na nogach na ringu podczas kolejnych wrestlingowych batalii! Dzięki z góry!

<— Poprzedni odcinek historii Jacka Wade’a z gry Headhunter

Następny odcinek relacji z gry Headhunter —>

<— Pierwszy odcinek opowieści z gry Headhunter

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.