Mizeria FM19 #49: Zdetronizować!

Zdetronizować Slovana

Rużomberok miał za sobą naprawdę udane tygodnie. Był skazywany na walkę o utrzymanie, a tymczasem wystrzelił i zadomowił się w czołówce tabeli, brużdżąc dużo bardziej utytułowanym rywalom. Slovanowi i Żylinie nie było do śmiechu, bo sytuacja w lidze robiła się dla nich coraz mniej komfortowa.

Dużo gęb przy małym korytku

Do niedawna ich największym zmartwieniem mógł pozostawać Stach Mizeria, który odwalał naprawdę dobrą robotę w Spartaku Trnawa. Przychodził na Słowację bez jakiejkolwiek wiedzy o lokalnym futbolu i nawet w przeciągu tych ostatnich dwóch lat specjalnie jej nie poszerzył. Mimo to oparł się fali krytyki, a później uratował drużynę przed spadkiem. Następnie odbudował ją tak skutecznie, że zaczęła bić się o europejskie puchary, komplikując życie przyzwyczajonym do awansów faworytom.

W tym sezonie jednak już nie tylko Spartak, ale też Dunajska Streda i właśnie Rużomberok wysyłały czytelny sygnał, że są zainteresowane przelewami od UEFY. Do wąskiego korytka pchało się coraz więcej gęb, co może cieszyło kibiców, ale niespecjalnie pasowało paru oficjelom i ich zacementowanym już lata temu układom.

Czy jednak byli bardzo zmartwieni? Nie, przecież już lata temu dyskretnie pokazali swoje możliwości, spuszczając Artmedię Petrzalka niczym wodę w kiblu. Na nic zdała się euforia wokół jej europejskich wyczynów i solidna kadra. Konkurenci dysponowali kartami, z którymi nie dało się wygrać.

Trójka nowych, niekontrolowalnych i nieobliczalnych konkurentów, nie wywoływała więc przerażenia. Jak będą chcieli, raz dwa się z nimi uporają. Na razie tylko zadbają, by sytuacja była pod odpowiednią – ich – kontrolą.

Dziwna potyczka z Rużomberokiem

Konfrontacja Rużomberoka ze Spartakiem od pierwszych minut wyglądała dziwnie. Sędzia podejmował trudne do wyjaśnienia decyzje, które wyraźnie utrudniały grę przyjezdnym. Poganiał ich przy stałych fragmentach, grożąc kartkami, zauważał faule tam, gdzie zawodnicy normalnie walczyli o piłkę i ogólnie mówiąc, psuł tempo meczu. Kibice mogli być zniesmaczeni, ale na trybunach protesty były ciche, bo sytuacja sprzyjała słabszym gospodarzom.

Pewnie zastanawiasz się w tym momencie, drogi czytelniku, po co ktoś trzeci miałby ustawiać mecz dwóch zespołów z czołówki. Dużo rozsądniejsze wydaje się załatwienie sobie niespodzianki w starciu faworyta z jakimś outsiderem. W tym przypadku jednak w grę wchodziło wybicie Spartaka z rytmu. Popsucie mu serii i wytrącenie z równowagi. Młoda wiekiem kadra na pewno zareagowałaby nerwowo na wyjątkową, boiskową niesprawiedliwość. Postarano się więc, by chłopcy Mizerii mieli powody do zdemolowania szatni po końcowym gwizdku.

Nieuznany gol w 93 minucie, akurat w spotkaniu, w którym zabrakło VAR-u, a na deser jeszcze wydumany rzut karny dla Rużomberoka w 97 minucie gry. Krew miała prawo się zagotować.

Niesieni złością sportowcy

Mizeria nigdy nie był uznawany za mistrza perswazji i coacha potrafiącego motywować piłkarzy. Zakładano więc, że misternie budowana konstrukcja rozleci mu się w rękach, a on tylko będzie w stanie pomruczeć pod nosem i zabrać się do odbudowywania. O dziwo jednak Stach nie musiał wiele robić, bo niesieni wściekłością piłkarze sami sobie ulżyli. Zwyciężyli 5:0 w krajowym pucharze z Lokomotivem Koszyce, a później jeszcze 4:0 z Dubnicą, której nie pozwolili nawet podejść pod swoją bramkę.

Spartak nie zamierzał odpuszczać. Trudno się było temu dziwić, bo kolejny sezon z mistrzostwem Slovana mógł oznaczać, że konkurent zniknie już za horyzontem, powiększając finansową i jakościową przepaść do poziomu, do którego nie da się już sprawnie dorównać. Trnawa, Dunajska czy też właśnie Rużomberok musiały więc w końcu zdetronizować króla i pozbawić go choćby na rok wpływów z eliminacji Ligi Mistrzów czy fazy grupowej Ligi Europy.

Wzmocniona kadra daje radę

W bezpośrednim starciu z mistrzem padł bramkowy remis 1:1. Stimac trafił do siatki po świetnym dograniu Korola, ale przełamania passy gier bez zwycięstwa z oponentami z Bratysławy nie było. W 88 minucie znów dał się we znaki całej Trnawie arbiter, odgwizdując rzut karny. Na bramkę zamienił go Karafiat.

Drużyna jednak nie dawała się zniechęcić. Transfery Mizerii zdecydowanie robiły różnicę. Młodzi napastnicy Zeman, Stimac, Nemec i Takac trafiali regularnie. Korol zgodnie z oczekiwaniami zbierał zewsząd pochwały, a w obronie spokój zapewniał dojrzewający Novota wspierany przez Lisa i Bartolewskiego. Nawet defensywny pomocnik Gasper Hrovat w końcu zaaklimatyzował się w nowym miejscu pracy. Poprzedni sezon kończył z ledwie jedną asystą w szesnastu występach. Teraz w trzynastu grach zebrał już trzy gole i raz został wybrany nawet MVP.

Gasper Hrovat Football Manager

Padający śnieg zaczynał już wystarczająco dotkliwie utrudniać rozgrywanie spotkań, więc na Słowacji nadszedł czas przerwy. W ostatniej potyczce roku Spartak nie wykorzystał szansy i tylko podzielił się punktami z Trencinem. Nadal był jednak liderem, ale miał tylko punkt przewagi nad Slovanem, trzy nad Dunajską i pięć nad Senicą. W Bratysławie znów musieli szykować się na intensywną rundę w grupie mistrzowskiej. Nic jednak nie zamierzano zostawiać przypadkowi. Otwarto sejfy i rozpoczęto zimowe odświeżanie składu.

Skala transferów Slovana Bratysława

Skala robiła wrażenie. Mistrz w ciągu paru dni wydał po 525 000 euro, od ręki, na dwóch wartościowych zawodników. Wszystko sfinansował jednym transferem, sprzedanym do Szachtiora Soligorsk Ismajlim za 850 000 euro. Zgodnie z przewidywaniami te działania nie wywołały żadnej reakcji konkurencji. Spartak zimował po cichutku. Mizeria wiedział, że w tym momencie, z takim budżetem nic już nie zrobi, by jeszcze podnieść jakość gry zespołu. Musiał liczyć, że młodzikom wystarczy pary, a siewcy kontuzji jednak wybiorą sobie inny klub na cel.

Mizeria FM19 to kariera polskiego trenera-obieżyświata. Dorastał na Haiti i tam postanowił zostać nowym Kazimierzem Górskim. Stach Mizeria rozpoczął swoją przygodę w Puszczy Niepołomice, a później trafił do Zagłębia Sosnowiec. Widząc pusty trybuny miejscowego stadionu, zwątpił w szansę powodzenia projektu i wyjechał na Słowację, gdzie trafił do Spartaka Trnawa. Jego kolejne perypetie będziecie mogli śledzić w opowiadaniu w Gralingradzie. Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli przyjemnie czytało Ci się tę karierę – postaw mi kawę, żebym mógł zarwać nockę na kolejną partyjkę z Football Managerem. 🙂

<—— Kariera FM 19: Stacha pierwsze przeszkody w kolejnej przygodzie w Lidze Europy

Kariera FM 19: Stach Mizeria i 8-letnia dominacja Slovana Bratysława —>

<—– Pierwszy odcinek kariery Stacha Mizerii w Football Manager 2019

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.