Mizeria FM19 #12: Gabinet luster

Gabinet luster

Jak Niepołomice zareagowały na ekstraklasę? Z entuzjazmem. Wizja pojedynkowania się o tytuł najlepszego klubu w Polsce z takimi tuzami krajowego futbolu, jak Legia, Lech czy Lechia działała na wyobraźnię.

Niewielu fanów zachowywało umiar i rozsądek, obawiając się przyszłości i starć z dużo mocniejszymi kadrowo zespołami. Jeszcze mniejsza garstka rozważała, czy klub w ogóle poradzi sobie z nowymi wyzwaniami organizacyjnymi, które czekają po awansie. Puszcza była pijana euforią i nie wyglądała, jakby zamierzała szybko wytrzeźwieć. Dodatkowe litry napitku serwowali jeszcze dziennikarze, wybierając dziewięciu zawodników klubu do jedenastki sezonu. Zewsząd spływały sygnały, że Puszcza była i jest po prostu na 1. ligę za mocna.

Nowy dom z Bruk-Betu

Mizeria nie wyglądał na specjalnie przejętego zaistniałą sytuacją, a w każdym razie takie robił wrażenie. Spokojnie przyjmował kolejne komunikaty, niezależnie od ich wydźwięku. Wzruszył tylko ramionami na wzburzenie niektórych lokalnych redaktorów wobec braku kontraktów dla młodych Furtaka i Mikulca. Bez większych emocji przyjął losowanie terminarza i ogłoszenie, że jego drużyna zacznie sezon na wyjeździe z Pogonią i u siebie ze Śląskiem.

U siebie – to określenie zaczęło brzmieć inaczej na przełomie czerwca i lipca, gdy okazało się, że Niepołomice nie dysponują stadionem spełniającym wymagania ekstraklasy. Potrzeba było znaleźć zastępczy obiekt. Zarząd ponegocjował, pokombinował i podpisał umowę na użytkowanie boiska w Niecieczy. Dwukrotnie większa pojemność na papierze wyglądała nawet nieźle, ale konieczność dojazdów i niska renoma Puszczy sprawiała, że szanse na przyzwoitą frekwencję były minimalne.

Pływając w kasie

Zarząd nie miał jednak czasu dostrzec piętrzących się problemów, bo został zalany falą pieniędzy z podziału praw do transmisji telewizyjnych. 1,24 miliona euro było kwotą, której w Niepołomicach nie widzieli nawet najwyżej postawieni pracownicy lokalnego banku. Kontakt z takimi środkami potrafi źle wpłynąć na zdrowie psychiczne. Mizeria nie zamierzał przejmować się rozumem swoich zwierzchników, skoro ci oddawali mu do dyspozycji 159 000 euro na transfery i 107 000 na pensje. Obecnie klub nie wydawał choćby połowy tej kwoty na wynagrodzenia. Do tego przeznaczono parę walizek gotówki na poszerzenie skautingu, który od teraz zaczął obejmować całą Europę. Ktoś w zarządzie łudził się, że Puszcza będzie w stanie zwrócić uwagę jakiegokolwiek Włocha, Niemca czy Hiszpana.

Dziennikarze z zaciekawieniem obserwowali sytuację w Niepołomicach, licząc na spektakularne zawalenie się projektu. W najgorszym przypadku, jak zakładali, przyjdzie im poczekać do grudnia, gdy będzie już jasne, że ekipa z Niepołomic odstaje od reszty stawki i pewnie zmierza kursem na degradację. Zignorowali więc oficjalne oświadczenie Stacha na spotkaniu z kibicami, że utrzyma Puszczę w ekstraklasie i skupili się na niemrawych ruchach transferowych beniaminka. To był dużo bardziej pasujący do przyjętej narracji temat.

Zaciąg z Iraku

Mariusz Krupnik

Mizeria bowiem kontynuował swoją dziwną politykę transferową, zaskakując kibiców i ekspertów. Wcześniejszy zaciąg graczy zakontraktowanych na prawie Bosmana nie rokował zbyt dobrze, obiektywnie patrząc, a tymczasem trener trzymał dostępne środki w sejfie i podpisywał umowy z wolnymi zawodnikami. W ten sposób ściągnął do Niepołomic 21-letniego stopera Krupnika, całkiem może zdolnego, ale z doświadczeniem ledwie w AKS Strzegom. Zespół wzmocnił też boczny obrońca z Iraku, Najm Shwan. Egzotyczny nabytek stanowił wprost idealne, z punktu widzenia prasy, podsumowanie polityki transferowej Mizerii.

Najm Shwan

Czy krytyka ruszała Stacha? W najmniejszym stopniu. On nadal skrupulatnie budował swój gabinet luster, w którym zagubić mieli się ekstraklasowi przeciwnicy. Tak samo zmylił i oszukał rywali rok wcześniej, dając szanse Słabemu, Solorzano czy Gwieździe. Teraz wierzył, że wypali 21-letni Irakijczyk, który przyjechał do Europy w 2017 roku, ale w słoweńskim Rudar Valenje wystąpił ledwie trzy razy i szybko odbił się od ściany wymagań. W ekstraklasie tymczasem miał zabłysnąć.

Wiejskie potyczki

Wielu szkoleniowców po awansie do wyższej klasy rozgrywkowej tak planuje okres przygotowawczy, by odpowiednio wcześnie pokazać piłkarzom, jakie wyzwanie ich czeka w nadchodzących miesiącach. Mizeria szedł i tutaj pod prąd. Ogrywał Puszczę z rywalami pokroju Okocimskiego czy Nowej Wsi, które nijak nie odpowiadały poziomem Legii czy Lechowi. Niepołomiczanie demolowali ich czterema-pięcioma golami, co nie stanowiło absolutnie żadnego źródła informacji dla szpiegów wysłanych przez ekstraklasowych rywali. Błyszczał sprowadzony Rak, solidnie prezentował się Stypa, a między słupkami dobrze bronił Maj.

Bukmacherzy nie mieli materiału, by ocenić siłę i możliwości Puszczy, więc poszli typowym schematem, skazując beniaminka na pewną degradację. Jakież musiało być ich zdziwienie parę tygodni później…

Mizeria FM19 to kariera polskiego trenera-obieżyświata, który dorastał na Haiti i postanowił zostać nowym Kazimierzem Górskim. Stach Mizeria rozpoczyna swoją przygodę w Puszczy Niepołomice, a jego kolejne perypetie będziecie mogli śledzić w opowiadaniu w Gralingradzie. Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite.

<—— Poprzedni odcinek Następny odcinek —->

<—– Pierwszy odcinek kariery Stacha Mizerii

Może Ci się również spodoba

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.