GRID Autosport #12: Porażka Intela

GRID Autosport blog

Za przedostatnie miejsce w Paryżu McKane obwiniał Brucevsky’ego i jego manewr wyprzedzania w pierwszym zakręcie. Ciśnienie Amerykaninowi wzrosło jeszcze bardziej po zawodach w San Francisco, w których znów musiał uznać wyższość konkurenta z Europy i to pomimo znakomitego tempa i mocnych ataków w końcówce. Zabrakło mu wtedy może jednego okrążenia, bo dzieliła ich na mecie mniej niż sekunda.

Miliony z Dubaju

Polak ignorował komentarze rywala i nie dawał się wciągnąć w potyczkę na słowa na łamach portali internetowych, choć dziennikarze bardzo na to liczyli. Dla niego niewielka różnica na krętym miejskim torze w San Francisco wynikała głównie z faktu, że dużo stracił na walce o pierwszą pozycję z Kochem z Oakleya. Rywal nie grał zbyt fair i nie zamierzał oszczędzać swojej maszyny, broniąc prowadzenia. A i jeszcze życie utrudniały torowiska, na których golf się czasami nienaturalnie ślizgał.  

W Chicago był względny spokój w rywalizacji obu kierowców. Musieli uznać, że tym razem grają jedynie role drugoplanowe. Najwyraźniej zbierali siły, by wyruszyć do kolejnych ataków w Dubaju i Barcelonie. Tor nad zatoką był pierwszym po przesiadce na samochody coupe. Brucevsky znów miał więc okazję wsiąść do subaru BRZ, który nie był może demonem szybkości, ale za to grzecznie wykonywał polecenia. Organizatorzy zawodów zadbali o zadowolenie sponsorów. Inaczej nie sposób wyjaśnić trasy wytyczonej przez plac budowy. Szkielety wieżowców tworzyły ciekawą atmosferę zmagań, a w zespołach wszyscy zastanawiali się, jak zadbano o kwestie bezpieczeństwa, kiedy nad głowami wisiały całe tony żelastwa.

GRID Autosport kariera Team Kicker

Frustracja McKane’a

Tor był całkiem wymagający i obfitował w dłuższe proste oraz dziewięćdziesięciostopniowe zakręty zmuszające do mocnego hamowania. Nadspodziewanie dobrze radził sobie tam partner Brucevsky’ego, Yoshida, który długo jechał na trzecim miejscu. Na ostatnim kółku zaliczył jednak poślizg na zapiaszczonym zakręcie i wyleciał na tyle niefortunnie, że powrócił na samym końcu stawki. Tylko dzięki temu Polak był czwarty, choć nadrobił kilka oczek w klasyfikacji generalnej do Owena Cooka z Intel Motorsport. Amerykanin dotarł na metę piąty. McKane znów był gdzieś w środku stawki, ustępując pola Team Kicker, swojemu partnerowi Mahmoudowi, a nawet Loganowi Parkerowi z Intela.

Po tym wyścigu pojawiły się w mediach doniesienia, że McKane jest bardzo niezadowolony z przygotowania samochodu. Ravenwest miał spory zgryz, bo z utalentowanym Amerykaninem nie za bardzo mógł pogrywać, jeśli nie chciał go stracić na rzecz któregoś konkurenta. W tej sytuacji trochę na pomoc stajni przyszedł drugi reprezentant, który w Barcelonie wygrał zmagania wokół pomnika Kolumba, zamykając na chwilę dyskusje toczone wokół auta.

GRID Autosport relacja z kariery

Intel zawodzi w Waszyngtonie

Z Katalonii zły wyjeżdżał przede wszystkim Brucevsky. W treningach wykręcał świetne czasy na poziomie 1:08, a w samym wyścigu najlepsze kółko zamknął z czasem o dwie sekundy gorszym. To w dużej mierze przełożyło się na przegraną rywalizację z Mahmoudem, która mocno komplikowała sytuację w generalce. Na rundę przed końcem polski zawodnik miał punkt przewagi nad rywalem z Ravenwestu i dziesięć oczek nad dwoma reprezentantami Intela. McKane? On był dopiero piąty z już dużo większą stratą.

Najwyraźniej długo przyglądał się generalce przed powrotem do domu. W Waszyngtonie pewnie zwyciężył, nie zostawiając złudzeń przeciwnikom. Zostawiał swoją pieczęć, pokazując, że kończy z zabawami i następnym razem udowodni swoją wyższość. Drugi na mecie Brucevsky w ogóle nie zwracał na to uwagi, świętując mistrzostwo i drugą lokatę wywalczoną dla Team Kicker. Niemiecka stajnia miała powody do zadowolenia, bo Polak znów z nawiązką zrealizował powierzane mu zadania, choć wcale nie było łatwo. Najwięksi przegrani finału? Bez wątpienia Intel Motorsport, którzy wypadli nawet poza podium, dając się zepchnąć McKane’owi.

Klasyfikacja generalna Intel porażka
Klasyfikacja zespołowa Intel porazka

W pewien sposób Brucevsky był zaskoczony swoją formą. Wielokrotnie słyszał, że ma talent i może zawojować świat motorsportu, ale nie zakładał, że tak szybko zacznie sięgać po tytuły. Widząc kolejny raz swoje nazwisko na samej górze długiej listy kierowców w danym cyklu, dochodził do wniosku, że jest jakoś… za łatwo. Nie zamierzał jednak przecież kusić losu. Skoro ten mu sprzyjał i pozwalał zdobywać trofea, mógł to przyjąć tylko z otwartymi ramionami.

Nowe wyzwania od Massimo

Massimo tymczasem wciąż szukał. Wił się w negocjacjach z zespołami, które interesowały się młodym kierowcą z Europy. W ten sposób Brucevsky miał szansę wrócić na chwilę do Oakleya. Team wiele obiecywał w wyścigach tunerowych, w których wystawiał hondę S2000. Niewielkie cabrio okazało się całkiem zwinną maszyną, która zawojowała Yas Marinę czy Autosport Raceway. Nie tylko McKane’owi utarł tam nosa, ale również Australijczykowi Ryanowi Thompsonowi, który wcześniej zdążył dyskredytować jego umiejętności w wywiadach.

Powrót do Oakley Motorsport

Później przyszła pora na powrót do Formuły C, gdzie Razer Motorsport chciał raz jeszcze sprawdzić duet młodych kierowców w Open Wheel Eibach GP League. Dla Tommy’ego Kinga była to jedna z ostatnich szans. Niestety ją koncertowo zmarnował, dojeżdżając w najlepszym razie na trzynastej pozycji. Na tle Brucevsky’ego, który umiejętnie maskował niedostatki bolidu w pojedynkach z Rickiem Scottem, Szkot wypadał trupioblado.

A potem przyszło zaproszenie na Pipercross Endurance Challenge, które oznaczało wyzwanie na nieznanym wcześniej poziomie…   

GRID: Autosport to kolejna odsłona wyścigowego cyklu od ekspertów gatunku ze studia Codemasters. Tytuł jest duchowym spadkobiercą serii TOCA i pozwala wkroczyć w świat motorsportu, by sprawdzić się w szeregu różnych zawodów. Jak wypada gra i na co pozwala w trybie kariery? O tym przeczytasz w fabularyzowanej relacji w Gralingradzie!

Nie chcesz przegapić następnego odcinka? Obserwuj profile bloga na Facebooku, Twitterze, Instagramie i YouTube. Możesz również wspomóc stronę na Patronite, a jeśli przyjemnie czytało Ci się tę karierę – postaw mi kawę, przyda się przed następnymi zawodami. 🙂

<—- Poprzednia relacja z GRID Autosport: Uliczne zmagania pod szyldem Fatlace

Następny odcinek kariery GRID Autosport: Lekcje endurance —->

<— Zacznij lekturę od pierwszego odcinka opowieści z GRID: Autosport

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.