Resident Evil 2 #12: Trupio blady potwór

Nazywam się Claire Redfield. We wrześniu 1998 roku widziałam wydarzenia w Racoon City z bardzo bliska, próbując przetrwać w mieście pełnym potworów. Robiłam też wszystko, by uratować napotkaną na miejscu dziewczynkę, Sherry. 

Wszechobecny mrok i wilgoć, ale prócz tego cisza i spokój. Piwnica komisariatu tonęła w mroku i wywoływała niepokój. Droga przez parking była zablokowana policyjnym furgonem. Wyjazd z parkingu chroniła szczelnie roleta. Poszczególne drzwi były pozamykane. Znalazłam agregat, który zapewniał awaryjne zasilanie budynku i sprawnie ustawiłam poziomy mocy, by nie przekroczyły ustalonego limitu. Przydały się dodatkowe zajęcia na studiach. Drzwiami na końcu korytarza wyszłam na zewnątrz. Wszędzie walało się pełno bezużytecznych przedmiotów. Na końcu był otwarty właz do kanału. Próbowałam dojrzeć, czy na dole jest bezpiecznie, gdy za moimi plecami pojawił się doberman, który zeskoczył z poziomu wyżej. Nie było czasu na zastanawianie się, bo nie wyglądał na łagodnego pieska. Uciekłam drabiną na dół.

Los chciał, że akurat w tym samym momencie znalazła się tam Sherry. Chwilę porozmawiałyśmy. Wtedy dowiedziałam się, że jest córką naukowców, którzy pracowali dla Umbrelli, państwa Birkin. Twierdziła, że żyją, a ojciec cały czas jej szuka. Dziewczynka uparła się, że przejdzie wąskim przesmykiem i wróci z przydatnymi przedmiotami. Nie zatrzymałam jej. Czemu? Sama nie wiem. To na pewno nie była racjonalna decyzja. Sherry wróciła kilka minut później i przerzuciła mi kilka pocisków do granatnika oraz kolejny klucz. Nie miała drogi powrotnej, ale uspokoiła mnie, że idzie do ojca i na pewno sobie poradzi. O ile siedmiolatka może w takiej sytuacji w ogóle uspokajać dorosłego.

Za moment odezwał się Leon. Udało mu się przesunąć furgonetkę, która blokowała drogę na parkingu. Ruszał dalej do oczyszczalni ścieków. Zamierzałam do niego dołączyć, ale najpierw chciałam jeszcze sprawdzić kilka pomieszczeń na posterunku, wykorzystując zdobyty dzięki Sherry klucz. Wróciłam więc do głównego hallu, który wtedy wydawał się mi najrozsądniejszym punktem startowym do planowania dalszych działań. Pomieszczenie swoim rozmachem niezmiennie budziło mój podziw. Przytłaczało na tyle, że nawet marmurowa fontanna z piękną rzeźbą na środku zdawała się ginąć jako niewielki detal.

Szukajcie, a znajdziecie

Stojąc przy niej i zastanawiając się nad dalszymi krokami, zorientowałam się, że nadal u spodu widnieje puste miejsce na sporej wielkości emblemat. Czułam, że to niezbędny element układanki, który powinnam odnaleźć przed wyruszeniem dalej. Wierzyłam, że znajdę go w jednym z dotychczas zamkniętych pokojów. Okazało się jednak inaczej. Poprzednio wielokrotnie mijałam betonową tablicę na końcu balkonu na pierwszym piętrze i ani razu nie zwróciłam uwagi na umieszczony pośrodku emblemat. Dopiero, gdy zaczęłam go szukać, wzrok spostrzegł ten kluczowy detal. Wróciłam z nim na parter i umieściłam w statui. Posąg drgnął i przesunął się ciężko w moją stronę, a ruch spowodował wypadnięcie ukrytego głęboko w trzymanym przez postać nad głową rogu kluczyka. Kolejnego do niedostępnych wcześniej stref komendy.

Wiedziałam doskonale, że czas nie gra na moją korzyść. Z każdą kolejną minutą padały kolejne barykady w budynku, a przerażające monstra zajmowały nowe pomieszczenia, polując na nieświadome zagrożenia ofiary. Musiałam się spieszyć. Leon był już dawno poza komisariatem. Nie wiedziałam tylko, co dzieje się z Sherry i czy nadal ukrywa się gdzieś Irons. Z tyłu głowy miałam też świadomość, że po okolicy kręci się ten dziwny stwór w płaszczu, przed którym uciekłam kilkadziesiąt minut wcześniej. Ze skrzyni zabrałam więc granatnik z pociskami kwasowymi. Wolałam go mieć przy sobie.

Konfrontacja z Mr. X

To była świetna decyzja, bo już kilka minut później, w sali konferencyjnej, znowu napotkałam wspomnianego potwora. Z łatwością przebił się przez murowaną ścianę, z impetem wpadając do środka. Akurat zdołałam rozwiązać dziwną łamigłówkę z pochodniami, która uwolniła przyczepioną do obrazu zębatkę. Monstrum powoli wstawało z kolan, a ja rzuciłam się po przedmiot. Źle go chwyciłam za pierwszym razem i wypadł mi z dłoni, gdy próbowałam szybko dostać się do drzwi. Pozłacane metalowe kółko z brzdękiem odbiło się od podłogi. Trupio blady mężczyzna był już ode mnie może na odległość trzech metrów. Jakimś sposobem zdołałam chwycić zębatkę, nim znalazłam się w zasięgu jego potężnych rąk. Wybiegłam przez drzwi i ruszyłam korytarzem. Gdy byłam w połowie, tuż za mną rozsypała się ściana, którą własnym ciałem staranował ścigający mnie potwór. W walce jeden na jednego miałam z nim minimalne szanse, więc nie zatrzymywałam się i parłam dalej naprzód.

Znalazłam się niedaleko schodów prowadzących do podziemnej części budynku. Nie zastanawiałam się specjalnie i zbiegłam na dół.

– Panno Claire, muszę na chwilę przerwać. Czy ten tajemniczy łowca, który Panią ścigał, jeszcze się pojawił?

Tak. Był nieustępliwy i jeszcze kilkukrotnie próbował zlikwidować mnie i Sherry. Po raz pierwszy spotkałam go ponownie, gdy wróciłam z piwnicy. Nie mogę wykluczyć, że to on zamordował mężczyznę, którego rozerwane zwłoki znalazłam przy celach w podziemiach. Mnie próbował dopaść, gdy zebrałam brakujący element kamiennej tabliczki z wieży zegarowej i wracałam balkonem do biblioteki. Pojawił się znikąd. Usłyszałam tylko dźwięk kruszonego betonu, gdy jego dłoń chwyciła i zmiażdżyła balustradę za moimi plecami. Za moment był już obok mnie. Wąski przesmyk uniemożliwiał ucieczkę. Wyciągnęłam więc naładowany kwasowymi pociskami granatnik i zaczęłam strzelać, w głębi duszy modląc się, by któryś strzał go powalił. Padł dopiero przy piątym, cały pokryty kwasem. O dziwo substancja nie przeżerała się przez jego ciemnozielony prochowiec. Jakby ubiór stanowił zbroję z nieznanego materiału.

– Zabiła go Pani wtedy?

Chciałabym, żeby tak było. Monstrum pojawiło się ponownie, gdy uciekałyśmy z Sherry kanałami, a następnie starało się mnie przygwoździć, gdy poszłam po kluczyk do windy do tajnego laboratorium Umbrelli.

– W obu przypadkach jak uniknęła Pani śmierci?

Nosiłam przy sobie granatnik z pociskami kwasowymi, bo wiedziałam, że potwór tak łatwo nie ustąpi.

– Wspomniała Pani, że uciekała kanałami z Sherry. Czy mogłaby Pani rozwinąć ten wątek?

Oczywiście…

Resident Evil 2 to kultowy survival-horror, który na stałe zapisały się w pamięci nie tylko fanów gatunku, ale wszystkich miłośników gier. Na początek 2019 roku planowany jest dopracowany remake na nowe konsole i komputery. Chcąc się właściwie przygotować na powrót do Racoon City, postanowiłem raz jeszcze przeżyć historię Leona i Claire, a przy okazji opowiedzieć Wam o niej na blogu.

Obserwuj profile Gralingradu na Facebooku/Twitterze/YouTube, by nie minąć żadnych ciekawych treści i dołączyć do jedynej takiej społeczności! A jeśli podobają Ci się moje opowiadania i kariery – możesz też wesprzeć mnie na Patronite.

<—- Poprzedni odcinek  Następny odcinek —>

<—- Historia Leona

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.